Autoarteterapia może kojarzyć się z samodzielnym tworzeniem: rysowaniem, malowaniem, pracą z kolorem czy obrazem. Kiedy słyszymy to słowo, często widzimy kogoś siedzącego z kartką, kredkami albo farbami i poświęcającego chwilę tylko sobie.
W ujęciu prof. Wiesława Karolaka i Barbary Karolak, autorów książki „Autoarteterapie” (Wyd. Difin), jest to jednak obszar znacznie szerszy. Nie bez powodu autorzy mówią o autoarteterapiach, w liczbie mnogiej. Nie istnieje bowiem jedna technika czy jeden rodzaj działania. Autoarteterapia może korzystać ze sztuki, koloru, natury, światła, ruchu, ciszy, mandali, zabawy, obserwacji, ale jej istotą pozostaje głębszy kontakt z własnym doświadczeniem.
Czym jest autoarteterapia według prof. Wiesława Karolaka?
Prof. Wiesław Karolak opisuje autoarteterapie jako obszar specyficzny, delikatny i subtelny. Ważne jest w nim głębsze przeżycie – na płaszczyźnie estetycznej, wewnętrznej, emocjonalnej, a czasem również duchowej. Możemy tworzyć obraz i jednocześnie zauważać, co dzieje się z nami podczas jego powstawania. Który kolor wybieramy bez zastanowienia? Przy czym zatrzymujemy się dłużej? Co przychodzi łatwo, a co budzi opór? Czy podczas pracy pojawia się napięcie, spokój, zaciekawienie, wspomnienie, a może potrzeba zmiany tego, co już powstało? Nie musimy od razu wszystkiego rozumieć ani interpretować. Czasami w trakcie działania pojawia się ważne skojarzenie czy emocja. Innym razem przez kilkanaście minut po prostu jesteśmy skupieni na tym, co robimy. I takie doświadczenie także może mieć znaczenie. W autoarteterapii zwracamy uwagę nie tylko na powstałą pracę, ale również na siebie podczas jej tworzenia.
Autoarteterapia to znacznie więcej niż kartka i farby
Myśląc o arteterapii, bardzo często w pierwszej kolejności wyobrażamy sobie działania plastyczne tymczasem koncepcja Wiesława i Barbary Karolak wychodzi daleko poza rysowanie czy malowanie.
W książce „Autoarteterapie” znajdujemy działania związane między innymi z nic-nie-robieniem, obserwowaniem zmieniających się pór roku, wodą, lustrem, mandalą czy zabawą.
W późniejszej publikacji „Autoarteterapia w sytuacjach kryzysowych. Ćwiczenia uważności” pojawiają się również natura, las, ogród, obrazy tworzone światłem, milczenie, przestrzeń, czas, ślady czy horyzont. Dlatego czasem autoarteterapia rzeczywiście rozpocznie się od farby i kartki, a innym razem podczas spaceru, obserwacji światła, kontaktu z naturą czy od chwili ciszy. Ważna staje się jakość tego doświadczenia i sposób, w jaki jesteśmy w nim obecni.
Czy trzeba umieć rysować?
To pytanie wraca w arteterapii bardzo często. Często słyszę – „Ale ja nie umiem rysować”, „Nie mam talentu”, „U mnie na pewno nic z tego nie wyjdzie”. I właśnie dlatego warto przypomnieć, że autoarteterapia nie jest zajęciem plastycznym, podczas którego oceniamy poziom wykonania pracy. Obraz może być niedokończony. Może składać się z kilku plam, przypadkowych kresek albo kolorów, które zupełnie do siebie nie pasują. Nie musi być „ładny” i nie musi podobać się innym. Znaczenie ma to, jak przebiegał sam proces twórczy.
Może zauważysz, że bardzo trudno było postawić pierwszą kreskę. Może cały czas poprawiałaś/łeś swoją pracę, bo nic nie było “wystarczająco dobre”. A może po kilku minutach przestałaś/łeś zastanawiać się nad efektem i zaczęłaś tworzyć zupełnie swobodnie? Takich doświadczeń nie trzeba od razu przekładać na gotowe interpretacje. Tym bardziej nie warto korzystać z prostych słowników, według których określony kolor czy symbol zawsze oznacza to samo. W arteterapii ważne jest to, jak Ty postrzegasz swoje dzieło, co się w Tobie dzieje, kiedy tworzysz i czy znajdujesz analogię do życia.
Praca należy do osoby, która ją stworzyła. Jej doświadczenie również.
Co oznacza „głębsze przeżycie” w autoarteterapii?
Wiesław Karolak, pisząc o autoarteterapiach, posługuje się również określeniami „przebudzenie” czy „oświecenie”. Mówi o dochodzeniu do większego spokoju umysłu, pogody ducha, wewnętrznej harmonii.
Są to mocne słowa, szczególnie gdy wyjmiemy je z kontekstu. Nie oznacza to jednak, że każdy proces autoarteterapeutyczny powinien przynieść wielkie odkrycie czy radykalną zmianę. Czasami głębszym przeżyciem będzie dostrzeżenie własnej reakcji, której wcześniej nie zauważaliśmy. Czasami zatrzymanie się przy emocji, myśli czy obrazie. Innym razem spokojne skupienie na jednej czynności, bez codziennego pośpiechu.
Nie trzeba podczas tworzenia nieustannie pytać siebie: „co to znaczy?”. Nadmierne analizowanie może wręcz przeszkadzać w doświadczeniu, gdyż refleksja może pojawić się po zakończeniu procesu. Wtedy przychodzi czas, aby zastanowić się, co zwróciło naszą uwagę, co było przyjemne, gdzie pojawił się opór, czy coś zmieniło się w naszym samopoczuciu.
Czy autoarteterapię można praktykować bez przygotowania?
Tutaj potrzebna jest pewna ostrożność, gdyż w internecie znajdziemy dziś ogromną liczbę ćwiczeń określanych jako terapeutyczne. Sam fakt, że ćwiczenie zostało opublikowane w mediach społecznościowych czy na blogu, nie oznacza, że zawsze warto wykonywać je samodzielnie.
Prof. Wiesław Karolak zwraca uwagę na potrzebę odpowiedniego przygotowania do autoarteterapii: teoretycznego, psychicznego, mentalnego, intelektualnego i, jak sam to określa, „wrażliwościowego”. Ma to znaczenie, ponieważ podczas działań twórczych mogą pojawić się emocje, wspomnienia czy skojarzenia, których wcześniej nie planowaliśmy poruszać. Dlatego ważna jest świadomość własnych granic i umiejętność zatrzymania działania, kiedy staje się ono dla nas zbyt trudne. Przy bardziej wymagających doświadczeniach potrzebne może być wsparcie osoby przygotowanej do prowadzenia tego procesu, czyli arteterapeuty lub psychoterapeuty.
Warto wiedzieć, dlaczego sięgamy po dane ćwiczenie, a także być uważnym na to, co wydarza się w trakcie pracy twórczej – co daje nam spokój i ukojenie, a co porusza, zatrzymuje, powoduje napięcie.
Autoarteterapia a rozwój osobisty
Twórczość daje możliwość spotkania się ze sobą w trochę inny sposób niż poprzez rozmowę czy samo analizowanie swoich myśli. Czasem trudno nazwać to, co czujemy. Nie mamy jeszcze odpowiednich słów albo sami nie wiemy dokładnie, czego doświadczamy. Kolor, obraz, ruch, forma czy praca z materiałem mogą stworzyć przestrzeń, w której coś zaczyna stawać się bardziej widoczne, choć nie każda praca przyniesie nam nową wiedzę o sobie.
Rozwojowy wymiar autoarteterapii może polegać również na stopniowym poszerzaniu samoświadomości, zauważaniu własnych reakcji, potrzeb, sposobu działania, a czasem także własnych ograniczeń.
W SensArte od lat pracujemy z arteterapią w obszarze rozwoju i wsparcia psychicznego. Autoarteterapia jest jednym z tych miejsc, w których szczególnie mocno możemy doświadczyć, że twórczość bywa czymś więcej niż wykonaniem pracy artystycznej. Jeśli czujesz jednak, że praca własna to za mało – pamiętaj, aby udać się po profesjonalną pomoc.
Dlaczego przyszły arteterapeuta powinien sam doświadczać arteterapii?
To temat szczególnie mi bliski jako arteterapeutce, która od lat szkoli i przygotowuje do pracy przyszłych arteterapeutów. Wiem, że dopiero własne doświadczenie pozwala zrozumieć, że druga osoba, którą prowadzisz w procesie, może potrzebować więcej czasu, może nie wiedzieć, od czego zacząć i może nie chcieć opowiadać o tym, co stworzyła. Może też się wzruszyć, zirytować, zatrzymać albo w pewnym momencie nie chcieć iść dalej.
Tego nie nauczymy się wyłącznie z opisu techniki.
Doświadczenie arteterapii na sobie pozwala także obserwować własne reakcje jako przyszłego prowadzącego.
Dlatego własny proces jest tak ważną częścią przygotowania do pracy arteterapeutycznej.
Autoarteterapia jako element rozszerzonego procesu własnego w Akademii Arteterapii SensArte
W naszej Akademii Arteterapii prowadzimy monitorowany proces autoarteterapii, wzbogacony o spotkania interwizyjne, który jest obowiązkowym procesem własnym, przez który przechodzą wszyscy nasi kursanci.
Uczestnicy przechodzą własny proces równolegle do nauki teorii i technik arteterapii, która odbywa się przez wykłady i ćwiczenia. Poznając kolejne techniki, mają jednocześnie możliwość sprawdzania, jak sami ich doświadczają, co się w nich uruchamia i jak zmienia się ich widzenie siebie.
To ważna część kształcenia.
Zależy nam, aby przyszły arteterapeuta znał technikę nie tylko od strony osoby, która ją prowadzi, ale aby również zapamiętał przez doświadczenie, jak dane ćwiczenie może wygląda od strony człowieka, który otrzymuje polecenie, bierze do ręki materiał i zaczyna pracę, nie wiedząc jeszcze, dokąd ona go zaprowadzi. Dzieje się to dwutorowo – podczas ćwiczeń na zajęciach, a także w ramach procesu autoarteterapii – w zaciszu swojego domu.
Doświadczenie arteterapii na sobie jest podstawą, aby później odpowiedzialnie wspierać nią innych.
Pół godziny z autoarteterapią – zaproszenie do własnego doświadczenia
Chcemy również pokazywać autoarteterapię osobom, które nie kształcą się w tym kierunku zawodowo, ale są zainteresowane własnym rozwojem i chcą lepiej poznać możliwości działań twórczych.
Dlatego na naszych profilach wprowadziłam cykl „Pół godziny z autoarteterapią”.
Zapraszamy w nim do prostych działań opartych na twórczości, obserwacji i uważności, które można wykonać samodzielnie w domu.
Czasem zaczniemy od koloru. Innym razem od obrazu, przedmiotu, natury czy prostego działania twórczego.
Nie będziemy szukać jednego właściwego rezultatu.
Zachęcimy natomiast do tego, żeby po wykonaniu ćwiczenia przez chwilę przyjrzeć się sobie i temu, co wydarzyło się podczas pracy.
Co zwróciło moją uwagę?
Co mnie zaskoczyło?
Czy jakiś moment był szczególnie przyjemny albo trudny?
Z czym kończę to działanie?
To kilka prostych pytań, od których można zacząć własną refleksję.
Po raz kolejny jednak wyczulę, by w momencie pojawienia się trudniejszych emocji i poczucia niedomknięcia swojego doświadczenia, udać się po wsparcie do specjalisty. Być może proces autoarteterapii stanie się pierwszym krokiem do głębokiej pracy nad sobą, która pozwoli uleczyć rany i wesprzeć w powrocie do równowagi psychicznej i zdrowia.
Najczęściej zadawane pytania o autoarteterapię
Czy autoarteterapia i arteterapia oznaczają to samo?
Nie są to pojęcia tożsame. W autoarteterapii mówimy o świadomej pracy własnej i samodzielnym doświadczeniu, natomiast w arteterapii proces prowadzony jest przez odpowiednio przygotowaną osobę i odbywa się w określonej relacji oraz z określeniem celu pracy.
Czy trzeba mieć zdolności plastyczne?
Nie. Umiejętność rysowania czy malowania nie jest warunkiem. W autoarteterapii istotne jest doświadczenie procesu, odreagowanie napięć i pogłębianie widzenia siebie, a nie artystyczny poziom wykonanej pracy.
Czy każde ćwiczenie arteterapeutyczne mogę wykonać samodzielnie?
Zdecydowanie nie. W arteterapii często ćwiczenia dobierane są pod konkretne potrzeby pacjenta i nie każde będzie adekwatne dla każdej osoby. Wiesław Karolak podkreśla znaczenie przygotowania do samodzielnej pracy. Ćwiczenie może uruchomić emocje czy doświadczenia, które okażą się trudne, dlatego trzeba brać pod uwagę własne możliwości i granice, a także kierować się intuicją i potrzebą serca.
Jak długo powinna trwać autoarteterapia?
Nie istnieje jeden obowiązujący czas. Niektóre działania mogą trwać kilka czy kilkanaście minut, inne znacznie dłużej. W naszym cyklu proponujemy pół godziny jako przestrzeń, którą można świadomie przeznaczyć na twórcze spotkanie ze sobą. W Akademii Arteterapii na proces autoarteterapii przeznaczamy aż 60h na cały okres nauki.
Od czego zacząć poznawanie autoarteterapii?
Dobrym punktem wyjścia jest książka Wiesława Karolaka i Barbary Karolak „Autoarteterapie” (Difin, 2019). Warto również sięgnąć po ich późniejszą publikację „Autoarteterapia w sytuacjach kryzysowych. Ćwiczenia uważności” (Difin, 2021).
Książka „Autoarteterapie” dostępna jest także w sklepie SensArte.