Arteterapeuci w akcji #1 – wywiad z Moniką Ostrowską-Cichy

Arteterapeuci w akcji #1 – wywiad z Moniką Ostrowską-Cichy

Zapraszamy do przeczytania pierwszego z artykułów – wywiadów naszego Nowego Cyklu “ARTETERAPEUCI W AKCJI”, cz. 1

Jako pierwszą przedstawiam Monikę Ostrowską – Cichy – arteterapeutkę działającą na szeroką skalę w Katowicach. Pełną pomysłów i inspirującą rzesze studentów. Inicjatorkę “Akcji Pisania Bajek“, której patronujemy od kilku lat. Redagując ten artykuł na stronie zauważyłam niezwykłą rzecz. Zwróćcie uwagę na inicjały Moniki przy wywiadzie 😉 Czy MOC jest w niej? Zdecydowanie TAK!!!!

Zachęcam do lektury, Anna Sikorska.

Anna Sikorska: Moniko, znamy się już kilka lat. Pamiętam jak spotkałyśmy się pierwszy raz w Katowicach. Opowiadałaś o swoich działaniach arteterapeutycznych. Do dziś kontynuujesz fantastyczny projekt „Akcja Pisania Bajek”, któremu SensArte również ma przyjemność patronować. Opowiedz proszę w paru słowach o tym projekcie. Skąd inspiracja do takiej akcji?

Monika Ostrowska – Cichy: Celem Akcji Pisania Bajek jest wykorzystanie arteterapii w działaniach społecznych. Do każdej edycji wybierana jest grupa dzieci i grupa słuchaczy, którzy uczestniczą w warsztatach integracyjnych i twórczych. Efektem finalnym każdego projektu są książeczki z bajkami napisanymi przez słuchaczy Kolegium dla każdego dziecka. Ilustracje zamieszczone w książce  z bajkami należą do dzieci, to ich twórczy wkład w ten projekt.

A.S: Co to właściwie jest bajkoterapia?

M.O.C.: Bajkoterapia, czyli terapia przez opowieści. Czytając określone historie, możemy dać dziecku wsparcie w różnych nowych sytuacjach takich jak np. pierwsze dni w przedszkolu.  Bajki te często nazywane potocznie „bajkami-pomagajkami” wykorzystywane są przez psychologów, pedagogów, nauczycieli oraz rodziców. Ja w swoich działaniach staram się „zaszczepić” bajkoterapię wśród pracowników socjalnych. Tworząc ze studentami pracy socjalnej od sześciu lat projekt społeczno- artystyczny.

A.S: Jakie widzisz efekty Projektu?

M.O.C.: Do tej pory udało nam się:

  • Zrealizować osiem edycji „Akcji Pisania Bajek” dla placówek wsparcia dzieci.
  • W projekcje wzięło udział 163 studentów pracy socjalnej.
  • Powstało ponad 100 indywidualnych bajek napisanych specjalnie dla wspaniałych dzieciaków.
  • Akcja odbywa się pod patronatem: Rzecznika Praw Dziecka, UNICEF Polska, Międzynarodowego Stowarzyszenia Wychowania poprzez Sztukę INSEA, Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Katowicach, Portalu internetowego „Baśnie na warsztacie” i oczywiście Centrum Arteterapii „SensArte”.
  • Mam nadzieję, że będzie tak dobrze jak jest teraz, a może nawet lepiej, bo pomysłów na dalsze działania nam nie brakuje 🙂

A.S: Trzymamy kciuki! Moniko, powiesz jakie znaczenie dla dzieci ma udział w Projekcie?

M.O.C.: Bajki napisane przez przyszłych pracowników socjalnych zawierają tak ważne morał i przesłanie, uwzględniają indywidualne potrzeby dziecka, marzenia, pragnienia i troski. Wzmocnienie poczucia własnej wartości wśród dzieci to główny cel, który udaje się osiągnąć. Sprawienie, aby dzieci poczuły się ważne, docenione, zauważone. Poprzez indywidualnie dedykowane opowiadania, możemy dać dziecku wsparcie w jego życiowych wyborach, podpowiedzieć jak je rozwiązać, natchnąć optymizmem i zachęcić do działania. Bajki wzmacniają wiarę w możliwości dziecka. Zmieniają stosunek i nastawienie do siebie i do otoczenia.  Imię dziecka oraz jego własny rysunek, wydrukowane w książce to ogromne wyróżnienie, nowe doświadczenie i duża radość, którą widać na twarzach uczestników projektu.

A.S: A jakie znaczenie ma Projekt dla przyszłych pracowników socjalnych biorących w nim udział?

M.O.C.: Udział w akcji pokazuje przyszłym pracownikom socjalnym, w jaki sposób można wykorzystać wiedzę teoretyczną oraz praktyczną w pracy z drugim człowiekiem. W odróżnieniu od wielu innych metod pracy, odnoszących się do przyswajania wiedzy i intelektualnego rozwoju, projekt edukacyjny włącza całą osobę uczącego się, jego myśli, pomysły, uczucia, wymaga komunikacji, otwartości na inne osoby.  Praca w grupie daje możliwość otrzymywania natychmiastowych informacji zwrotnych na temat własnego działania. Jednocześnie możliwe jest eksperymentowanie w stosunkowo bezpiecznej sytuacji społecznej i doświadczanie konsekwencji swojego działania. Zdobycie doświadczenia w pracy z dziećmi, wykorzystując wachlarz możliwości jakie oferuje arteterapia, a w szczególności biblioterapia jest ogromnym atutem, dla każdej osoby która wiąże swoją przyszłość w pracy z indywidualny przypadkiem bądź grupą.

A.S: Czy planujesz dalsze edycje? I czy ewentualnie chciałabyś coś zmodyfikować?

M.O.C.: Zakończyliśmy VIII edycję dla podopiecznych Miejskiej Świetlicy Środowiskowej w Będzinie, w której udział wzięło ponad dwadzieścia dzieci, a w październiku zaęliśmy IX edycję. Ciągle coś się dzieje. Przygotowanie słuchaczy pracy socjalnej do udziału w projekcie, wybranie placówki, zorganizowanie warsztatów integracyjnych w wybranej placówce, przygotowanie bajek do druku, skład książki, znalezienie sponsorów naszego wydarzenia i „wisienka na torcie”, czyli uroczyste czytanie i wręczenie książeczek dzieciom.

A.S: Co byś powiedziała arteterapeutom, którzy mają w głowie mnóstwo pomysłów na projekty terapeutyczno – rozwojowe dla dzieci i dorosłych, ale nie do końca jeszcze odważają się je wcielić w życie? J

M.O.C.: Myślę, że warto podejmować realizację własnych pomysłów terapeutyczno-rozwojowych, choć nie zawsze jest to łatwe. To jednak takie działania pozawalają rozwijać nasze kompetencje, próbować   swoich sił w nowych sytuacjach, ale co najważniejsze – spełniać swoje mniejsze oraz większe marzenia zawodowe. Dobrze zrealizowany projekt daje nam poczucie większej wiary w naszą wewnętrzną siłę, a to bardzo ważne w tym zawodzie.

A.S: Dziękuję za rozmowę 🙂

I zapraszam do obejrzenia zdjęć z Akcji:

© SensArte Anna Sikorska

O tym, jak arteterapia pomaga mi na co dzień.

O tym, jak arteterapia pomaga mi na co dzień.

Było we mnie sporo różnych emocji. Radość mieszała się z frustracją i złością. Nie czułam spokoju. Coś chciałam, ale nie wiedziałam co. Też czasem tak masz?

Nie widziałam nawet co spowodowało ten stan. Ale to nie było na ten moment dla mnie ważne. Jedyne co chciałam, to się uspokoić. Wyrzucić z siebie to wszystko. Córka (7 lat) chciała, żebym razem z nią porysowała. Na początku nie specjalnie chciałam rysować… ale w końcu zgodziłam się. „Co rysujemy?” Spytałam. Córka na to, że kwiatki (postawiła na stole sztuczne kwiatki w wazoniku). Nie miałam jakoś ochoty rysować kwiatków. „Ja narysuję to, co teraz czuję”. Powiedziałam.

Córka zaczęła więc rysować swój rysunek, a ja swoje emocje. Moja ręka sama mnie niosła. Stwierdziłam, że pozwolę jej robić to, na co ma ochotę. Wzrok kierował mnie na kolejne kolory, które potem przenosiłam na kartkę.

„Co te kolory mogą znaczyć…” Zastanawiałam się widząc pojawiający się obrazek. Kreski były szybko nanoszone na kolejne płaszczyzny kartki. Cały czas nie wiedziałam, skąd we mnie ta złość i zniecierpliwienie. Może to zbyt dużo napiętrzonych obowiązków, a może niewyspanie? Rysowałam dalej. Rysując, z każdą kreską czułam coraz większy spokój i zaciekawienie, co mi z tego wyjdzie.

Ku moim oczom zaczął wyłaniać się rysunek złożony z dwóch części – jednej o ciepłych barwach z przewagą czerwieni i żółci, drugiej o chłodnych odcieniach błękitów, granatu i szarości. Spytałam się Córki, co na nim widzi. Powiedziała, że ta niebieska część kojarzy jej się ze łzami i smutkiem, ta czerwona ze złością, a zielona linia z radością . Tak, to faktycznie czułam. Widziałam wyraźnie radość (dla mnie te żółte odcienie), która odważnie wyglądała spod kolorów czerwonej złości.

Po zamalowaniu kartki popatrzyłam na całość. Było mi lepiej, ale nastrój jeszcze nie do końca mi się poprawił. Pomyślałam, że tak nie chcę tego zostawić. Zmodyfikuję pracę.

Zaczęłam przyglądać się pracy i szukać różnych kształtów i skojarzeń. Wzięłam do ręki czarną kredkę.

„Co robisz?” Spytała Córka.

„Zaraz zobaczysz…”

Czarną kredką szybko zaznaczałam kolejne kontury. Zaczęłam się uśmiechać pod nosem. Kolory zlewały się w ciekawe kształty. Powstał Stworek – Potworek. A obok niego kolejny. Stworek – Przyjaciel obejmujący pierwszego. Wyrosły kwiatki.

„Ale fajne!” oceniła Córka.

No tak, fajne! Serce mi się zaczęło uśmiechać. Złość i frustracja gdzieś uleciały. A pojawiło się uczucie spokoju i szczerej radości. I przyszła myśl, że nawet jak jestem zezłoszczona, sfrustrowana i nie mogę sobie poradzić z bieżącymi problemami, mam przyjaciół. Mam rodzinę. Są i obejmują mnie jak ten Stworek. Stoją za mną murem. Mam wsparcie i wiem, że zawsze mogę polegać na moich bliskich.

Czy arteterapią można sobie pomóc?

Można. Mi pomaga. Niespodziewanie, nawet kiedy nie chce mi się rysować. Otwiera przestrzenie do wyrażenia siebie. Nie daje za wygraną. Popycha dalej, pokazuje, co mam w sobie. Czy ulżyłoby mi dzisiaj bez tego rysowania? Może w którymś momencie tak. A może moja frustracja i złość zagnieździłyby się na dobre dając potem ujście w “fuknięciu” na męża albo krzyknięciu na dzieci? Może. Ale na ten moment wiem, że jest mi lepiej. Dodatkowo z radością spędziłam czas razem z moją córeczką. I ogromnie się cieszę, że tego dnia namówiła mnie na rysowanie. 🙂

Kiedy czujesz złość, smutek, zniecierpliwienie… po prostu weź kartkę i kredki. Zacznij bazgrać. Nawet, jak nie masz pomysłu na to, co narysować. Nawet, jak myślisz, że nie potrafisz rysować. Niech ręce same Cię niosą. Różne kolory niech wypełniają kartkę. A może wolisz widzieć swoje emocje w czerni i bieli? Wszystko jest dozwolone. Potem popatrz na pracę i zastanów się, z czym Ci się kojarzy? Co czujesz? Co możesz jeszcze zrobić, aby poczuć się lepiej?

Spróbujesz? 🙂

Poniżej praca mojej Córki, która w tym samym czasie też rysowała:

© Anna Sikorska

Arteterapia a radzenie sobie ze stresem

Arteterapia a radzenie sobie ze stresem

„Boże użycz mi:
– pogody ducha, abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę,
– odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę,
– odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę,
– mądrości, abym umiał odróżnić jedno od drugiego.”

Przeczytałam gdzieś słowa św. Augustyna i pomyślałam: te słowa są znakomitą receptą na nasze codzienne zmagania i życie w stresie. Co dzień bowiem dokonujemy różnych wyborów, głowimy się nad sensem naszych działań i stajemy twarzą w twarz z  problemami, które nas często przerastają. Nie jest łatwo zaakceptować trudną sytuację lub znaleźć w sobie odwagę do stawienia czoła przeciwnościom. Dodatkowo im bardziej nas coś przerasta, tym do głosu dochodzi stres i jego skutki.

Jak więc wybrać to, co dla nas jest najlepsze i ograniczać pojawianie się stresowych sytuacji?

 

Czym w ogóle jest stres?

Prekursor badań nad stresem  – Hans Selye już w 1926 roku wprowadził to pojęcie do nauki o zdrowiu. Opisał (1936) stres jako niespecyficzną reakcję organizmu na bodziec – stresor, który przyczynia się do zaburzenia wewnętrznej homeostazy. W 1974 roku podzielono również stres na pozytywny (który mobilizuje do podejmowania działań i jest niemal niezbędny w naszym życiu) oraz stres negatywny, czyli ten, którego wszyscy nie lubimy i który działa na nas najbardziej destrukcyjnie. Ten właśnie stres, według Lazarusa i Falkman (1984) to szczególny rodzaj relacji między jednostką a otoczeniem, który przez jednostkę jest odbierany jako przekraczający jej możliwości i zagrażający jej dobru. Widzimy więc, że stres jest bardzo indywidualny dla każdego z nas i ta sama sytuacja może powodować zupełnie różne reakcje.

Taką sytuacją może być na przykład publiczne wystąpienie. Dla człowieka będącego „zwierzęciem scenicznym”, stres przed wystąpieniem będzie motywujący i dopingujący. Za to osoba nie lubiąca występów publicznych poczuje kłucie w żołądku, obleje ją zimny pot, a głos zacznie się łamać.

Stres jako sygnał alarmowy – słuchaj go uważnie

Stres może być jednak także pomocny. To taka diodka alarmowa, która poprzez różnego rodzaju odczucia emocjonalne i pojawiające się w ciele objawy informuje nas, że zagraża nam niebezpieczeństwo. Żeby było bardziej obrazowo, wyobraźmy sobie gazelę, która ucieka przed lwem. Gazela mobilizuje wszystkie siły witalne, by ujść z życiem. W tym momencie maksymalnie zwiększa się wydajność np. oddechowa i krążenia, a „wyłączają” się funkcje organizmu nie potrzebne do przeżycia podczas ucieczki, takie jak np. funkcja trawienna czy rozrodcza. U człowieka działa to podobnie. W silnym stresie organizm „wyłącza” te funkcje, które nie służą ochronie życia. Co się jednak dzieje, gdy stres nie trwa przez „chwilę ucieczki”, tylko dużo, dużo dłużej np. w stresującej nas pracy ciągnącej się latami? Co się dzieje, kiedy szybciej bije serce, zaczyna się kłucie w klatce piersiowej, boli żołądek lub zaczynamy mieć duszności? Takie sygnały mówią nam: URATUJ SIĘ. ZWOLNIJ. ZMIEŃ COŚ W SWOJEJ SYTUACJI. I co zazwyczaj robi współczesny człowiek? Pieje energetyk, bierze proszek przeciwbólowy, krople na serce i pędzi dalej.


Miasz tak czasem?

Pamiętaj, że długotrwale utrzymujący się „negatywny” stres powoduje nie tylko ból głowy czy wrzody żołądka. Może on również przyczyniać się do rozwoju zaburzeń nerwicowych, stanów depresyjnych, a nawet wpływać na zaburzenia osobowości!

Jak dokonywać dobrych dla siebie wyborów?

Wróćmy do słów św. Augustyna. Kiedy odpuścić, a kiedy ruszyć do działania i coś zmienić? Zdarza się, że nie zawsze masz wpływ na to, co się dzieje wokół Ciebie. Natomiast to, na co masz wpływ, to na siebie i swoje wybory.

Działania ze sztuką są niezwykle korzystne w celu odreagowania napięć. Nie bez przyczyny techniki arteterapeutyczne i muzykoterapeutyczne stosuje się w warunkach klinicznych, aby wpłynąć na poprawę samopoczucia i  zniwelować skutki stresu.

Naturalną potrzebą każdego dziecka jest ekspresyjne wyrażanie siebie poprzez kreatywne działania i zabawy. W dorosłym życiu zapominamy o tym, że my – dorośli, również mamy do tego prawo. Żyjemy w ciągłej gonitwie obowiązków i zadań. Przypomnij sobie siebie jako dziecko. Co sprawiało Ci przyjemność? Co powodowało, że zapominałeś o świecie i czerpałeś radość z bycia tu i teraz? A gdyby tak pójść za radą św. Augustyna, przestać się martwić tym, na co nie mamy wpływu a zająć się tym, na co mamy wpływ? Jak myślisz, czy tak się da?

W arteterapii uwielbiam to, że każdą emocję i sytuację w której się jest, można wymalować. To pomaga w przyjrzeniu się swoim obawom i lękom, ale także potrzebom.

Zaproponuję Ci teraz proste ćwiczenie arteterapeutyczne, które możesz wykonać samodzielnie w domu jak i zrobić je pracując z pacjentami/ wychowankami jako nauczycie/ terapeuta. Celem tego ćwiczenia jest przyjrzenie się swojej stresującej sytuacji i zaobserwowanie, jak można z niej wyjść – czyli czego tak na prawdę potrzebujesz. Ważne jest, aby zrobić je nie tylko w myślach, a przede wszystkim spędzić nad nim czas poprzez aktywne działanie, dzięki któremu odreagujesz napięcia i zrelaksujesz się.

Arte-ćwiczenie

Kiedy czujesz stres i niepokój, zadaj sobie najpierw poniższe pytania. Odpowiedzi wypisz na kartce.

 

  • Co jest powodem mojego stresu? (przyczyny, dana sytuacja, relacja itp.)
  • Jak reaguje moje ciało? ( np. ból głowy, kłucie w żołądku, częste przeziębienia itp.)
  • Co mi mówi moje ciało? (może daje mi sygnał do zmiany trybu życia, wydłużenia czasu snu lub zmiany w obszarze jakieś relacji? Spróbuj się nad tym zastanowić…)

I najważniejsze (zatrzymaj się trochę dłużej nad tym pytaniem):

  • C z e g o   p o t r z e b u j ę ?

To jest moment, aby dać sobie czas. Zapewne już w momencie przeczytania tego zdania pojawił Ci się w głowie jakiś obraz albo konkretne słowo. Skup się na nim. (Nasze pierwsze skojarzenia są zwykle najbardziej trafne i połączone z naszą podświadomością. Dlatego w arteterapii wiele się czerpie z psychoterapii analitycznej opierającej się m.in. na wolnych skojarzeniach i szukaniu powiązań.)

Jak myślisz, czy ten obraz jest symbolem jakiejś Twojej potrzeby?

Na dalszą część ćwiczenia zarezerwuj ok. godziny. Wiem, ciężko jest czasem wyegzekwować tak długi okres czasu tylko dla siebie ale warto spróbować 😉 Przygotuj do tego:

  • dużą kartkę papieru, co najmniej A3,
  • kredki, pastele lub farby – czym lubisz najbardziej rysować/ malować,
  • kubek ulubionego soku, herbaty lub aromatycznej kawy,
  • Coś słodkiego 😉

Możesz też włączyć muzykę, która odpowiada Twojemu nastrojowi. Namaluj teraz obraz, jaki pojawił Ci się w głowie. Nie śpiesz się. Nie oceniaj swoich umiejętności. Po prostu czerp radość z beztroskiego malowania odpowiedzi na pytanie: czego potrzebuję?

Gdy już skończysz, pomyśl o tym, z jakimi emocjami / zmianami / potrzebami, kojarzy Ci się ten obraz?

Co teraz czujesz?

U mnie pojawił się obraz morza o zachodzie słońca. Namalowałam go. Po namalowaniu poczułam spokój i tęsknotę oraz olbrzymią potrzebę zwolnienia tempa pracy, przeczytania książki przygodowej, spędzenia czasu z rodziną i wyjazdu razem z nią gdzieś w nieznane. Czasem są to potrzeby do zrealizowania na tu i teraz. Ale może odnajdziesz potrzebę zmiany trybu pracy lub swojej postawy w relacji z konkretną osobą?

Podsumowanie

Takie ćwiczenie arteterapeutyczne może być początkiem do dalszego samorozwoju lub pracy terapeutycznej. Może dać wgląd w to, jak działamy i jakie mamy życiowe motywacje. A może pokaże nam możliwości wprowadzenia zmian? Teraz od Ciebie zależy, co dalej zrobisz z tą wiedzą. Możesz pozostać w tym, w czym jesteś (bo przecież „muszę”, „powinnam”, „nie mam czasu”… itp.) Znasz te słowa? Możesz też pójść za wyraźnym sygnałem płynącym z Twojego ciała i serca, wołającym o zmianę. Nasze myśli są jedną z tych rzeczy, na które mamy wpływ. Dzięki czemu nasze zachowanie i reakcja na daną sytuację może ulec zmianie. Od nas zależy, jak pokierujemy swoim życiem. A życie mamy tylko jedno.

Co wybierasz?

© Anna Sikorska

Porozmawiajmy o relaksie.

Porozmawiajmy o relaksie.

Ostatnio odwiedziłam dzieci z “Zerówek” w jednej z warszawskich szkół. Dzieci poznawały instrumenty z całego świata, ale nie były to zwykłe instrumenty a… instrumenty specjalnie przeznaczone do relaksacji. Dzieci same tworzyły muzykę relaksacyjną i relaksowały się przy niej. Oglądały również muzyczne doświadczenia, jak fale dźwiękowe poruszają wodą i piaskiem. Podczas warsztatów rozmawialiśmy między innymi o: odpoczynku, relaksie, zdrowiu, muzyce i działaniu dźwięku. Okazało się, że dzieciom relaks najbardziej kojarzył się z… morzem! I, chociaż morza na miejscu nie mieliśmy, to z pomocą w relaksie przybył nam pewien instrument – bębenk oceaniczny. Dzieci mogły wyobraźnią przenieść się na ciepła plażę i posłuchać szumu fal.

Już po warsztatach zaczęłam się jednak zastanawiać, czy nie jest to znaczące, że odpoczynek, dzieci utożsamiały przede wszystkim z hamakiem, morzem i wakacjami?

Czy tylko na wakacjach możemy odpoczywać?

Pewnie większość z Was powie – oczywiście że NIE.

Niby nie,  a jednak mało było wśród dzieci odpowiedzi typu – w domu, przy muzyce, podczas spaceru, itp.

I tu moje kolejne pytanie: Jak myślicie, czy świadomość dzieci dotycząca potrzeby relaksu i odpoczynku na co dzień, jest potrzebna?

Oczywiście, że TAK, już w szkole, a nawet wcześniej. Jeżeli od najmłodszych lat nie będziemy dzieciom wpajać, że odpoczynek jest ważny, nie będą z tego zdawały sobie sprawy w dorosłym życiu. A nawet jak będą tego świadome, to ciężko im będzie wcielić to w życie. My, dorośli, zmagamy się z trudnościami codziennych spraw, z obowiązkami, powinnościami i coraz to nowymi wyzwaniami. Odpoczynek i czas dla samych siebie często odkładamy na później: “nie mam czasu”, “później odpocznę”, “odpocznę po śmierci”, “od wieków nie czytałam dobrej książki” , “zasypiam na stojąco”, “marzę o wakacjach”… – znacie to? Kto z Was regularnie w ciągu dnia poświęca chociaż pół godziny, czy choćby 15 minut na prawdziwy odpoczynek (czyli bez smartfona w ręku, i telewizora przed oczami) i regenerację organizmu? Kto systematycznie relaksuje się w ciągu dnia? Kto pozwala sobie na chwilę dla siebie?

Większość z Was powie, ze nie ma na to szans, bo praca, dwójka dzieci, szkoła… ale czy na pewno tak jest?

Głęboki oddech, cisza, spokój. Wszystko leży w naszych głowach. Tego można się nauczyć, ponieważ czas na odpoczynek w ciągu dnia, to nawyk. Można go w sobie wypracować. A uczyć się tego warto już od dziecka, aby później żyć zdrowiej, dłużej, szczęśliwiej i aby być świadomym swoich potrzeb, których często nie dostrzegamy w wirze pędzącego życia.

Dlaczego odpoczynek w ciągu dnia jest taki ważny?

Ponieważ nasz mózg potrzebuje odpoczynku, aby “przetrawić” zdobyte informacje, zdobyć gotowość do dalszej aktywności i zregenerować się. Podczas dnia wystarczy nawet 15 minut na sen, aby “doładować się” energią i poprawić tym jakoś swojego funkcjonowania. Brak odpoczynku wpływa na obniżenie poziomu koncentracji, zdolności zapamiętywania i kojarzenia faktów, a także przy utrzymującym się przemęczeniu i stresie, przyczynia się do powstawania m.in takich chorób jak depresja. Ciągłe przemęczenie, brak snu i zbyt duże “eksploatowanie” siebie, wiąże się również z chorobami układu immunologicznego, chorobami tarczycy, serca, a nawet i nowotworami. Psychika z ciałem jest nierozerwalnie połączona. Więc na zdrowy rozsądek: co się stanie, jeśli psychicznie i fizycznie będziemy stale przemęczeni? Nasze ciało nie wytrzyma.

Mając to na względzie, zachęcam do relaksu i systematycznego odpoczywania.

Na arteterapię przychodzą często ludzie zestresowani, mający problemy ze snem, uwikłani często w trudne sytuacje rodzinne i zawodowe. Zawsze wtedy rozmawiamy o potrzebach, emocjach i możliwościach zmiany nawyków związanych z odpoczynkiem. Jednym ze sposobów na zmianę nawyków, jest zapisywanie momentów na relaks w ciągu doby, w specjalnie do tego przeznaczonym zeszycie. Lub w kalendarzu. Można również ustawiać sobie alarm w telefonie, aby pamiętać o tym w gonitwie dnia. Nawykiem jest także stosowanie ćwiczeń oddechowych obniżających napięcie i relaksujących mięśnie. Można odpoczywać słuchając muzyki albo po prostu usiąść w biurze przy zamkniętych drzwiach i zamknąć oczy na 15 minut. Wiem, że w niektórych kręgach zawodowych taki czas może być trudny do wygospodarowania, jednak nie jest niemożliwy.

Chcąc nauczyć dzieci nawyków relaksowania się, warto przyjrzeć się najpierw samemu sobie. Dlaczego? Ponieważ swoim zachowaniem, wpajamy podobne wzorce naszym własnym dzieciom.

Więc powiedz, jak Ty się lubisz relaksować?

© Anna Sikorska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bezstresowo na wiosnę

Bezstresowo na wiosnę

Zapraszamy do przeczytania artykułu, który ukazał się w marcowym numerze pisma “Vege”:

 

Walka ze stresem wymaga czasu, pracy nad sobą oraz zmian w naszym działaniu. Jak odnaleźć w sobie siłę do ich przeprowadzenia?

Dzisiejszy świat wymusza na nas życie w ciągłym pośpiechu. Czujemy przymus łapania okazji i przyspieszania tempa swojej kariery. Próbujemy zmierzyć się z wymogami otoczenia, spełnić oczekiwania bliskich, zdrowo jeść, uprawiać sport, być wspaniałymi rodzicami i świetnymi pracownikami. Łączymy wiele prac, ról i obowiązków.
Pamiętajmy jednak, że jeżeli tych wszystkich zadań jest zbyt dużo, pojawia się dobrze znany towarzysz. To stres. Usadawia się w barkach lub w żołądku, objawia uczuciem spięcia lub kłuciem i nie odpuszcza. W dużej mierze od nas samych zależy, na jak długo się u nas zadomowi, czy pożegnamy się z nim czym prędzej.
Stres najczęściej kojarzymy negatywnie, ale nie zawsze przynosi on złe skutki. W przyrodzie dzięki niemu zwierzęta mobilizują wszystkie siły, aby uciec przed napastnikiem lub obronić się w walce. W zetknięciu z bodźcem stresowym podnosi się bowiem poziom kortyzolu i adrenaliny, mięśnie spinają się, krew szybciej krąży, a oddech przyspiesza. Wszystko po to, by przetrwać. Na szczęście, my, ludzie, rzadko musimy uciekać jak gazela przed lwem. Na każdym kroku zmagamy się natomiast z coraz to nowymi przeciwnościami, jakie stawia dzisiejszy cywilizowany świat. I nie chodzi tu o traumatyczne doświadczenia, tylko o stres w codziennych życiowych sytuacjach. Jak sobie z nim radzić? Jak mu zapobiegać? I przede wszystkim jak przekuć stres w korzyść dla siebie?

Wyłącz telewizję
Jedz zdrowo, śpij regularnie, odpoczywaj – to prawidła niepodważalne i znane od dawna. Stres obniża naszą odporność, a my jesteśmy bardziej narażeni na choroby.
Stałe pory snu, pokarm bogaty w witaminy i składniki odżywcze oraz odpoczynek w momentach, kiedy umysł i ciało tego potrzebują, to klucze do podwyższenia odporności na stres i lepszego zdrowia. Pamiętaj też, że nie każdy odpoczynek w pełni relaksuje. Organizm najlepiej regeneruje się i odpręża, gdy nie spinamy mięśni i nie myślimy o problemach. Dlatego wyłącz czasem telewizję, a nawet zrezygnuj z ćwiczeń fizycznych na rzecz głębokiego relaksu poprzez medytację, modlitwę, masaż relaksacyjny lub specjalne ćwiczenia oddechowe. Wypróbuj i wybierz swój własny, najlepiej działający sposób na skuteczne odprężenie.

Lepiej zapobiegać
To, jak często przeżywamy stres, w dużej mierze zależy od naszej na niego podatności. Według teorii R. Lazarusa i S. Folkman stres to relacja organizmu z otoczeniem, w której reakcja na dany bodziec powodujący stres jest indywidualna dla każdego człowieka. Nie możemy całkowicie uniknąć stresu, bo jest on nam potrzebny do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania. Jest on też naturalną reakcją organizmu, niezależną od naszej woli. Możemy natomiast ograniczyć niektóre przyczyny jego powstawania.
Warto pamiętać, że długotrwale utrzymujący się stres powoduje liczne dolegliwości fizyczne, może się nawet przyczynić się do silnych zaburzeń depresyjnych lub nerwicowych. Dlatego warto dbać o siebie i swoje samopoczucie. Jeżeli czujesz, że coś podnosi Ci ciśnienie i przyprawia o kołatanie serca, pomyśl: co bezpośrednio się do tego przyczyniło? Czy można coś zmienić w tej sytuacji lub w swoim zachowaniu? Jak można zapobiec temu na przyszłość?

Stres to wskazówka
Gdy poznasz prawdziwe przyczyny swojego stresu, najprawdopodobniej będziesz mógł nad tym popracować i w przyszłości uniknąć wywołujących go sytuacji, a tym samym uczynić swoje życie szczęśliwszym.
Stres jest drogowskazem, ponieważ pokazuje, co jest dla Ciebie dobre, a co nie. Jeżeli będziesz uważnie obserwować swoje ciało, zwracać uwagę na reakcje i emocje, możesz wyciągnąć z nich wiele wniosków na przyszłość.
W celu poznania swojego stresu i uporania się z nim wykonaj proste, twórcze ćwiczenie. Możesz je zrobić, niezależnie od poziomu swoich umiejętności plastycznych. Potrzebne są dwie kartki papieru A4, klej oraz kredki lub pastele.
A teraz, do dzieła!
Zamknij oczy i wyobraź sobie swój stres. Z czym jest związany? Gdzie czujesz go w ciele? Jakie ma barwy, kształty, jak wygląda?
Teraz otwórz oczy i namaluj go. Nie ograniczaj się, daj się ponieść emocjom. Nie musi to być piękny obraz złożony z idealnych konturów i kształtów. To ma być twoje własne postrzeganie stresu.
Zwróć uwagę na to, co czujesz, malując swój stres: napięcie, niepokój, a może jeszcze coś innego?
Kiedy skończysz, przyjrzyj się uważnie swojemu stresowi. Podoba Ci się? Masz ochotę powiesić sobie taki obrazek na ścianie?
Jeżeli nie, to podrzyj go. Podrzyj na jak najdrobniejsze kawałeczki. Co czujesz?
A teraz na drugiej kartce wyklej z tych drobniutkich fragmentów obrazka kolaż przedstawiający to, co będzie nową drogą, nową pozytywną sytuacją lub twoim marzeniem. Przekuj swój stres w coś pięknego. Wyklej to, co chcesz zobaczyć w miejscu, w którym nie chcesz widzieć stresu. Stwórz takie dzieło, które będzie Ci się podobać i które przyprawi Cię o dumę.
Pamiętaj, że walka nie zawsze jest łatwa i nie musi przynieść natychmiastowych rezultatów. Często wymaga czasu, pracy nad sobą oraz zmian w naszym działaniu. Ćwiczenia takie jak to mogą pomóc w odkryciu potencjału i energii do działania. Pokazują, że możesz odnaleźć w sobie siłę do zmian.
Masz wpływ na swoje życie. Wiosna sprzyja refleksjom i zmianom. Słońce dodaje energii, dni są dłuższe, a to pomaga w pozytywnym myśleniu i wydłuża czas aktywności, w którym można efektywniej pracować i znaleźć czas na relaks. Pojawia się świeża wiosenna żywność, która dostarcza wartości odżywczych. To czas, w którym będzie Ci łatwiej poradzić sobie ze stresem.
Powodzenia!

©Anna Sikorska

Artykuł i zdjęcie pochodzi z „Vege” nr 3/2015