O tym, jak arteterapia pomaga mi na co dzień.

O tym, jak arteterapia pomaga mi na co dzień.

Było we mnie sporo różnych emocji. Radość mieszała się z frustracją i złością. Nie czułam spokoju. Coś chciałam, ale nie wiedziałam co. Też czasem tak masz?

Nie widziałam nawet co spowodowało ten stan. Ale to nie było na ten moment dla mnie ważne. Jedyne co chciałam, to się uspokoić. Wyrzucić z siebie to wszystko. Córka (7 lat) chciała, żebym razem z nią porysowała. Na początku nie specjalnie chciałam rysować… ale w końcu zgodziłam się. „Co rysujemy?” Spytałam. Córka na to, że kwiatki (postawiła na stole sztuczne kwiatki w wazoniku). Nie miałam jakoś ochoty rysować kwiatków. „Ja narysuję to, co teraz czuję”. Powiedziałam.

Córka zaczęła więc rysować swój rysunek, a ja swoje emocje. Moja ręka sama mnie niosła. Stwierdziłam, że pozwolę jej robić to, na co ma ochotę. Wzrok kierował mnie na kolejne kolory, które potem przenosiłam na kartkę.

„Co te kolory mogą znaczyć…” Zastanawiałam się widząc pojawiający się obrazek. Kreski były szybko nanoszone na kolejne płaszczyzny kartki. Cały czas nie wiedziałam, skąd we mnie ta złość i zniecierpliwienie. Może to zbyt dużo napiętrzonych obowiązków, a może niewyspanie? Rysowałam dalej. Rysując, z każdą kreską czułam coraz większy spokój i zaciekawienie, co mi z tego wyjdzie.

Ku moim oczom zaczął wyłaniać się rysunek złożony z dwóch części – jednej o ciepłych barwach z przewagą czerwieni i żółci, drugiej o chłodnych odcieniach błękitów, granatu i szarości. Spytałam się Córki, co na nim widzi. Powiedziała, że ta niebieska część kojarzy jej się ze łzami i smutkiem, ta czerwona ze złością, a zielona linia z radością . Tak, to faktycznie czułam. Widziałam wyraźnie radość (dla mnie te żółte odcienie), która odważnie wyglądała spod kolorów czerwonej złości.

Po zamalowaniu kartki popatrzyłam na całość. Było mi lepiej, ale nastrój jeszcze nie do końca mi się poprawił. Pomyślałam, że tak nie chcę tego zostawić. Zmodyfikuję pracę.

Zaczęłam przyglądać się pracy i szukać różnych kształtów i skojarzeń. Wzięłam do ręki czarną kredkę.

„Co robisz?” Spytała Córka.

„Zaraz zobaczysz…”

Czarną kredką szybko zaznaczałam kolejne kontury. Zaczęłam się uśmiechać pod nosem. Kolory zlewały się w ciekawe kształty. Powstał Stworek – Potworek. A obok niego kolejny. Stworek – Przyjaciel obejmujący pierwszego. Wyrosły kwiatki.

„Ale fajne!” oceniła Córka.

No tak, fajne! Serce mi się zaczęło uśmiechać. Złość i frustracja gdzieś uleciały. A pojawiło się uczucie spokoju i szczerej radości. I przyszła myśl, że nawet jak jestem zezłoszczona, sfrustrowana i nie mogę sobie poradzić z bieżącymi problemami, mam przyjaciół. Mam rodzinę. Są i obejmują mnie jak ten Stworek. Stoją za mną murem. Mam wsparcie i wiem, że zawsze mogę polegać na moich bliskich.

Czy arteterapią można sobie pomóc?

Można. Mi pomaga. Niespodziewanie, nawet kiedy nie chce mi się rysować. Otwiera przestrzenie do wyrażenia siebie. Nie daje za wygraną. Popycha dalej, pokazuje, co mam w sobie. Czy ulżyłoby mi dzisiaj bez tego rysowania? Może w którymś momencie tak. A może moja frustracja i złość zagnieździłyby się na dobre dając potem ujście w “fuknięciu” na męża albo krzyknięciu na dzieci? Może. Ale na ten moment wiem, że jest mi lepiej. Dodatkowo z radością spędziłam czas razem z moją córeczką. I ogromnie się cieszę, że tego dnia namówiła mnie na rysowanie. 🙂

Kiedy czujesz złość, smutek, zniecierpliwienie… po prostu weź kartkę i kredki. Zacznij bazgrać. Nawet, jak nie masz pomysłu na to, co narysować. Nawet, jak myślisz, że nie potrafisz rysować. Niech ręce same Cię niosą. Różne kolory niech wypełniają kartkę. A może wolisz widzieć swoje emocje w czerni i bieli? Wszystko jest dozwolone. Potem popatrz na pracę i zastanów się, z czym Ci się kojarzy? Co czujesz? Co możesz jeszcze zrobić, aby poczuć się lepiej?

Spróbujesz? 🙂

Poniżej praca mojej Córki, która w tym samym czasie też rysowała:

© Anna Sikorska

Arteterapia a radzenie sobie ze stresem

Arteterapia a radzenie sobie ze stresem

„Boże użycz mi:
– pogody ducha, abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę,
– odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę,
– odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę,
– mądrości, abym umiał odróżnić jedno od drugiego.”

Przeczytałam gdzieś słowa św. Augustyna i pomyślałam: te słowa są znakomitą receptą na nasze codzienne zmagania i życie w stresie. Co dzień bowiem dokonujemy różnych wyborów, głowimy się nad sensem naszych działań i stajemy twarzą w twarz z  problemami, które nas często przerastają. Nie jest łatwo zaakceptować trudną sytuację lub znaleźć w sobie odwagę do stawienia czoła przeciwnościom. Dodatkowo im bardziej nas coś przerasta, tym do głosu dochodzi stres i jego skutki.

Jak więc wybrać to, co dla nas jest najlepsze i ograniczać pojawianie się stresowych sytuacji?

 

Czym w ogóle jest stres?

Prekursor badań nad stresem  – Hans Selye już w 1926 roku wprowadził to pojęcie do nauki o zdrowiu. Opisał (1936) stres jako niespecyficzną reakcję organizmu na bodziec – stresor, który przyczynia się do zaburzenia wewnętrznej homeostazy. W 1974 roku podzielono również stres na pozytywny (który mobilizuje do podejmowania działań i jest niemal niezbędny w naszym życiu) oraz stres negatywny, czyli ten, którego wszyscy nie lubimy i który działa na nas najbardziej destrukcyjnie. Ten właśnie stres, według Lazarusa i Falkman (1984) to szczególny rodzaj relacji między jednostką a otoczeniem, który przez jednostkę jest odbierany jako przekraczający jej możliwości i zagrażający jej dobru. Widzimy więc, że stres jest bardzo indywidualny dla każdego z nas i ta sama sytuacja może powodować zupełnie różne reakcje.

Taką sytuacją może być na przykład publiczne wystąpienie. Dla człowieka będącego „zwierzęciem scenicznym”, stres przed wystąpieniem będzie motywujący i dopingujący. Za to osoba nie lubiąca występów publicznych poczuje kłucie w żołądku, obleje ją zimny pot, a głos zacznie się łamać.

Stres jako sygnał alarmowy – słuchaj go uważnie

Stres może być jednak także pomocny. To taka diodka alarmowa, która poprzez różnego rodzaju odczucia emocjonalne i pojawiające się w ciele objawy informuje nas, że zagraża nam niebezpieczeństwo. Żeby było bardziej obrazowo, wyobraźmy sobie gazelę, która ucieka przed lwem. Gazela mobilizuje wszystkie siły witalne, by ujść z życiem. W tym momencie maksymalnie zwiększa się wydajność np. oddechowa i krążenia, a „wyłączają” się funkcje organizmu nie potrzebne do przeżycia podczas ucieczki, takie jak np. funkcja trawienna czy rozrodcza. U człowieka działa to podobnie. W silnym stresie organizm „wyłącza” te funkcje, które nie służą ochronie życia. Co się jednak dzieje, gdy stres nie trwa przez „chwilę ucieczki”, tylko dużo, dużo dłużej np. w stresującej nas pracy ciągnącej się latami? Co się dzieje, kiedy szybciej bije serce, zaczyna się kłucie w klatce piersiowej, boli żołądek lub zaczynamy mieć duszności? Takie sygnały mówią nam: URATUJ SIĘ. ZWOLNIJ. ZMIEŃ COŚ W SWOJEJ SYTUACJI. I co zazwyczaj robi współczesny człowiek? Pieje energetyk, bierze proszek przeciwbólowy, krople na serce i pędzi dalej.


Miasz tak czasem?

Pamiętaj, że długotrwale utrzymujący się „negatywny” stres powoduje nie tylko ból głowy czy wrzody żołądka. Może on również przyczyniać się do rozwoju zaburzeń nerwicowych, stanów depresyjnych, a nawet wpływać na zaburzenia osobowości!

Jak dokonywać dobrych dla siebie wyborów?

Wróćmy do słów św. Augustyna. Kiedy odpuścić, a kiedy ruszyć do działania i coś zmienić? Zdarza się, że nie zawsze masz wpływ na to, co się dzieje wokół Ciebie. Natomiast to, na co masz wpływ, to na siebie i swoje wybory.

Działania ze sztuką są niezwykle korzystne w celu odreagowania napięć. Nie bez przyczyny techniki arteterapeutyczne i muzykoterapeutyczne stosuje się w warunkach klinicznych, aby wpłynąć na poprawę samopoczucia i  zniwelować skutki stresu.

Naturalną potrzebą każdego dziecka jest ekspresyjne wyrażanie siebie poprzez kreatywne działania i zabawy. W dorosłym życiu zapominamy o tym, że my – dorośli, również mamy do tego prawo. Żyjemy w ciągłej gonitwie obowiązków i zadań. Przypomnij sobie siebie jako dziecko. Co sprawiało Ci przyjemność? Co powodowało, że zapominałeś o świecie i czerpałeś radość z bycia tu i teraz? A gdyby tak pójść za radą św. Augustyna, przestać się martwić tym, na co nie mamy wpływu a zająć się tym, na co mamy wpływ? Jak myślisz, czy tak się da?

W arteterapii uwielbiam to, że każdą emocję i sytuację w której się jest, można wymalować. To pomaga w przyjrzeniu się swoim obawom i lękom, ale także potrzebom.

Zaproponuję Ci teraz proste ćwiczenie arteterapeutyczne, które możesz wykonać samodzielnie w domu jak i zrobić je pracując z pacjentami/ wychowankami jako nauczycie/ terapeuta. Celem tego ćwiczenia jest przyjrzenie się swojej stresującej sytuacji i zaobserwowanie, jak można z niej wyjść – czyli czego tak na prawdę potrzebujesz. Ważne jest, aby zrobić je nie tylko w myślach, a przede wszystkim spędzić nad nim czas poprzez aktywne działanie, dzięki któremu odreagujesz napięcia i zrelaksujesz się.

Arte-ćwiczenie

Kiedy czujesz stres i niepokój, zadaj sobie najpierw poniższe pytania. Odpowiedzi wypisz na kartce.

 

  • Co jest powodem mojego stresu? (przyczyny, dana sytuacja, relacja itp.)
  • Jak reaguje moje ciało? ( np. ból głowy, kłucie w żołądku, częste przeziębienia itp.)
  • Co mi mówi moje ciało? (może daje mi sygnał do zmiany trybu życia, wydłużenia czasu snu lub zmiany w obszarze jakieś relacji? Spróbuj się nad tym zastanowić…)

I najważniejsze (zatrzymaj się trochę dłużej nad tym pytaniem):

  • C z e g o   p o t r z e b u j ę ?

To jest moment, aby dać sobie czas. Zapewne już w momencie przeczytania tego zdania pojawił Ci się w głowie jakiś obraz albo konkretne słowo. Skup się na nim. (Nasze pierwsze skojarzenia są zwykle najbardziej trafne i połączone z naszą podświadomością. Dlatego w arteterapii wiele się czerpie z psychoterapii analitycznej opierającej się m.in. na wolnych skojarzeniach i szukaniu powiązań.)

Jak myślisz, czy ten obraz jest symbolem jakiejś Twojej potrzeby?

Na dalszą część ćwiczenia zarezerwuj ok. godziny. Wiem, ciężko jest czasem wyegzekwować tak długi okres czasu tylko dla siebie ale warto spróbować 😉 Przygotuj do tego:

  • dużą kartkę papieru, co najmniej A3,
  • kredki, pastele lub farby – czym lubisz najbardziej rysować/ malować,
  • kubek ulubionego soku, herbaty lub aromatycznej kawy,
  • Coś słodkiego 😉

Możesz też włączyć muzykę, która odpowiada Twojemu nastrojowi. Namaluj teraz obraz, jaki pojawił Ci się w głowie. Nie śpiesz się. Nie oceniaj swoich umiejętności. Po prostu czerp radość z beztroskiego malowania odpowiedzi na pytanie: czego potrzebuję?

Gdy już skończysz, pomyśl o tym, z jakimi emocjami / zmianami / potrzebami, kojarzy Ci się ten obraz?

Co teraz czujesz?

U mnie pojawił się obraz morza o zachodzie słońca. Namalowałam go. Po namalowaniu poczułam spokój i tęsknotę oraz olbrzymią potrzebę zwolnienia tempa pracy, przeczytania książki przygodowej, spędzenia czasu z rodziną i wyjazdu razem z nią gdzieś w nieznane. Czasem są to potrzeby do zrealizowania na tu i teraz. Ale może odnajdziesz potrzebę zmiany trybu pracy lub swojej postawy w relacji z konkretną osobą?

Podsumowanie

Takie ćwiczenie arteterapeutyczne może być początkiem do dalszego samorozwoju lub pracy terapeutycznej. Może dać wgląd w to, jak działamy i jakie mamy życiowe motywacje. A może pokaże nam możliwości wprowadzenia zmian? Teraz od Ciebie zależy, co dalej zrobisz z tą wiedzą. Możesz pozostać w tym, w czym jesteś (bo przecież „muszę”, „powinnam”, „nie mam czasu”… itp.) Znasz te słowa? Możesz też pójść za wyraźnym sygnałem płynącym z Twojego ciała i serca, wołającym o zmianę. Nasze myśli są jedną z tych rzeczy, na które mamy wpływ. Dzięki czemu nasze zachowanie i reakcja na daną sytuację może ulec zmianie. Od nas zależy, jak pokierujemy swoim życiem. A życie mamy tylko jedno.

Co wybierasz?

© Anna Sikorska

Malarstwo w arteterapii

Malarstwo w arteterapii

Kiedy ostatnio malowałaś?

A może sądzisz, że nie umiesz malować?

Co powiesz jeżeli stwierdzę, że ta subiektywna ocena własnych umiejętności w tym zakresie to jedynie twoja myśl? Wytwór twojego umysłu. Nie jest on ani dobry, ani zły. Czy ta myśl jest dla ciebie korzystna? Co zrobisz, gdy zaproponuję ci, abyś puściła tę myśl wolno?

Wybierz farbę, która przyciąga twój wzrok i wykorzystując dłoń lub pędzel wykonaj nią ruch po płótnie. Zauważaj swoje myśli i pozwalaj im odpłynąć, zaufaj sobie i  doświadczaj siebie, swoich emocji. Właśnie teraz zaczynasz podążać za sobą.

Malowanie jest procesem twórczym. W arteterapeutycznym malowaniu twórca może dać sobie wolność. Czerpie ze swojej wewnętrznej fantazji, albo z wytworów analitycznych procesów myślowych, organizując je w ostateczny wyraz na płótnie. Podczas obcowania z kolorem, fakturą, konsystencją farby pobudzana jest min. pamięć sensoryczna oparta na zmysłowych doświadczeniach. Autor pracy otrzymuje wówczas dostęp do pamięci długotrwałej, w tym do treści zawartych w podświadomości. W całym procesie twórczym kluczowe jest doświadczanie siebie. Podążanie za doznaniami ujawniającymi się podczas eksploracji swojego wewnętrznego „Ja”.

Arteterapeuta pomaga twórcy ustalić  cel, z którym będzie pracować w trakcie sesji. Towarzyszy w procesie, zapewnia bezpieczne warunki do pracy. Celem sesji malarskiej może być uzyskanie dostępu do własnych potrzeb, uzewnętrznienie trudnych do sprecyzowania osobistych marzeń i celów, bądź dotarcie do założeń kluczowych utrudniających samorealizację. Podczas malowania twórca doświadcza stanów emocjonalnych, które mogą mieć różne natężenie. Obecność arteterapeuty bywa kluczowa w tym momencie. Emocje doświadczane mogą prowadzić do uczucia euforii jak i przejmującego smutku. Wszystkie mają prawo zaistnieć i wybrzmieć. Bez oceniania. Twórca podczas procesu malowania poddaje się autorefleksji, doświadcza rozładowania uczuć (katharsis), zwiększenia poczucia akceptacji i wzrostu zaufania do siebie.

Co zrobisz, gdy zaproponuję ci, abyś sięgnęła po farby i płótno?

Podążysz tą drogą wraz z nami?

Zapraszamy do doświadczenia siebie i sztuki podczas artystyczno – rozwojowego wyjazdu dla Kobiet w sierpniu 2018!

© Małgorzata Pająk, SensArte

 

Arteterapia w leczeniu depresji dzieci i młodzieży

Arteterapia w leczeniu depresji dzieci i młodzieży

Dlaczego temat depresji u dzieci i młodzieży jest tak ważny w dzisiejszych czasach?

Badania wykazują, że u 23,4% osób w Polsce, wystąpiło lub wystąpi choć jedno zaburzenie psychiczne w ciągu życia. (EZOP 2012) Czy to dużo? Depresja (wg. WHO) jest czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie. Prognozy mówią, że w 2020 roku ma być już drugim. Weszliśmy w stulecie, którego społeczeństwo coraz mocniejszy nacisk stawia na konsumpcjonizm i rozwój cywilizacyjny. Coraz szybciej, lepiej, dalej, bardziej perfekcyjnie.

Nie tylko dorośli zmagają się z realnymi zagrożeniami, jakie stawia nam dzisiaj współczesny świat. Ofiarami tego, co dzieje się w świecie dorosłych, są również dzieci. Dziecko jak gąbka chłonie nastroje i emocje, które go otaczają. Empatycznie odczuwa stany psychiczne rodziców, a jego nieukształtowana jeszcze asertywna postawa powoduje, że obarcza się odpowiedzialnością za kłótnie, spory, brak czasu, rozstania. Badania dowodzą, że już zachowanie niemowląt jest lustrem relacji rodzinnych i atmosfery panującej między rodzicami. Wszystko, czego dziecko doświadcza, od pierwszych dni życia wpływa na kształtowanie się jego osobowości. Negatywne doświadczenia i brak poczucia bezpieczeństwa mogą doprowadzić do wzmacniania niskiego poczucia własnej wartości, większej podatności na stres i skłonności do zaburzeń psychicznych, między innymi zaburzeń afektywnych (nastroju), w tym depresji.

Czym jest depresja?

To nie chwilowy stan smutku. To sklasyfikowana choroba (DSM, ICD – 10), którą diagnozuje lekarz. Charakteryzuje się długotrwałym odczuwaniem obniżonego nastroju (stałym lub nawracającym), ciągłym zmęczeniem, brakiem wiary w siebie, obniżeniem koncentracji, odczuwaniem lęku, a także nawracającymi negatywnymi myślami o sobie, świecie i przyszłości. Przy depresji występują także objawy somatyczne (odczuwane w ciele), takie jak brak apetytu, nudności, ból głowy czy zaburzenia snu. (Więcej o depresji możesz przeczytać >>tutaj<< )praca uczniów wykonana podczas szkoleń Profilaktyki Depresji w Warszawie Choroba ta może przybierać formę od epizodów depresyjnych występujących sporadycznie, po depresję ciężką wymagającą leczenia w warunkach klinicznych. Według statystyk depresja dotyka najczęściej osoby między 35-55 rokiem życia, ale chorują na nią również starsi, młodzież i dzieci, a dwa razy częściej – kobiety.

Arteterapia w leczeniu depresji

W przypadku dzieci, kluczem do wyleczenia jest między innymi świadomość rodziców (również w zakresie funkcjonowania całej struktury rodziny i wpływu zachowania poszczególnych jej członków na pozostałych) oraz wsparcie i akceptacja, jakie chorujący otrzymuje od bliskich. Nie zawsze potrzebne są leki. Psychoterapia ma odbudować poczucie własnej wartości i wzmocnić wiarę w siebie. Arteterapia jest jedną z form psychoterapii, która w przypadku leczenia dzieci i młodzieży, może odnieść znaczące efekty. W arteterapii ważna jest relacja i zbudowanie poczucia bezpieczeństwa. Dziecko nie musi od razu mówić o swoim problemie – w bezpiecznej atmosferze może go namalować. Gdy trudno jest opowiedzieć słowami o własnych emocjach, kredka może być zamiennikiem słowa, ułatwić komunikację.  Czysta kartka oraz materiały plastyczne dają możliwość wypowiedzenia się w komfortowy i znany dziecku sposób. Łatwiej jest mówić o czymś, co widzi się na obrazku – co ma jakiś kształt, strukturę i barwę. Narysować można emocje, ból, cierpienie, smutek, ale i radość, relacje z bliskimi, marzenia. Możliwość przelania swoich emocji na kartkę daje możliwość przeżycia tzw. katharsis – oczyszczenia. „To, co czuję już nie jest we mnie – tylko na kartce. Mogę to zrozumieć, poznać z innej strony, zmodyfikować, przeobrazić” Nie każde dziecko będzie chciało malować. Dla jednych sposobem na wyrażenie siebie będzie muzyka, dla innych taniec. Dla jeszcze innych – rozmowa w kręgu grupy wsparcia.

Na szczęście w Polsce coraz więcej uwagi poświęca się profilaktyce. Świadomość społeczna na temat zdrowia psychicznego rośnie, a psychoterapia i pomoc psychologiczna przestają być już tematem tabu. Warto mówić o potrzebie wsparcia osób będących w kryzysie psychicznym i pokazywać, gdzie można uzyskać pomoc. Od początku budować wartości młodych ludzi na fundamentach poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i wiary we własne możliwości.

Poniżej przypominam znany już naszym odbiorcom film znaleziony w sieci – rysunkowa relacja dziewczynki, która wyszła z depresji, między innymi dzięki arteterapii.

Jeżeli artykuł wzbudził Twoje emocje, lub chcesz podzielić się własnymi przemyśleniami i doświadczeniem, zamieść komentarz poniżej i udostępnij go.

Wszystkie prace rysunkowe zamieszczone w niniejszym artykule, są pracami wykonanymi przez uczniów, podczas zajęć profilaktyki depresji w LO im. S. Żeromskiego w Warszawie. Zajęcia prowadziliśmy w ramach Programu Edukacyjno – Konsultacyjnego “Rozpoznawanie i zapobieganie depresji u młodzieży szkolnej” sfinansowanego przez Samorząd Województwa Mazowieckiego, realizowanego przez  Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii Sp.  z o.o. Podczas szkoleń uczniowie brali udział także w kreatywnych warsztatach arteterapii, pozwalających na głębsze zrozumienie zagadnienia depresji. Program realizowany był w latach 2014-1018.

© Anna Sikorska