Ciałopozytywność w arteterapii 

Ciałopozytywność w arteterapii 

Ciałopozytywność w arteterapii 

Ciałopozytywność jest stosunkowo  nowym konstruktem psychologicznym. Termin ten narodził się w odpowiedzi na przekaz medialny dotyczący sposobu prezentowania modelowego wzorca sylwetki. Jest to szerokie pojęcie, w którym zawiera się dążenie do zaakceptowania swojego ciała na różnych płaszczyznach. Często interpretuje się „ciało pozytywność” jako ruch propagujący otyłość, promocję lenistwa, zaniedbania, czy wręcz choroby. Nic bardziej mylnego. To po prostu ruch stawiający na wyrozumiałość wobec inności, akceptację siebie jako pełnowymiarowego człowieka, bez konieczności poprawek. Trzeba również pamiętać, że ”body positivity” to próba akceptacji własnego ciała – jego zalet i wad, ograniczeń i możliwości, a nie ślepa fascynacja i samouwielbienie. (Szulczewska,2020)

W postrzeganiu własnego ciała występuje naturalny dualizm, raz je lubimy, a raz nie. Ciało wysyła do naszego mózgu komunikaty, informując nas o tym, jak je traktujemy, czy troszczymy się o nie, czy też nadmiernie eksploatujemy i niewłaściwie odżywiamy.

Ciałopozytywność to przede wszystkim „ciałożyczliwość” okazywana swojemu ciału, bycie w dobrej relacji z ciałem, dbanie o swoje indywidualne zasoby, o swój szeroko rozumiany dobrostan, swoistą uważność w interpretacji sygnałów płynących z jego wnętrza.

W tym artykule chciałabym zasygnalizować, iż arteterapia może być pomocna w pracy z ciałem, bowiem kontakt ze sztuką, znacząco wpływa na sposób myślenia o swoim ciele i zmienia sposób jego postrzeganie.

W artykule prezentuję wnioski wynikające z mojej pracy podyplomowej nt.”Indywidualne postrzeganie ciała przez kobietę – autoarteterapia- ciałopozytywność”.

Autoarteterapia

Autoarteterapie są to metody w arteterapii, które odnoszą się do „self”, czyli leczenia samego siebie przez sztukę, poprzez aktywności artystyczne. Autoarterapia, w tym rozumieniu, ma być środkiem do skupienia się na sobie i na chwili realizacji zadania. (Karolak,2019)

W swojej pracy opisałam kilka ćwiczeń arteterapii, które przy zastosowaniu prostych metod plastycznych, wyzwalają w osobach uczestniczących zmianę nastawień do swojego ciała, prowadzą do jego akceptacji z całym bagażem niedoskonałości, nawet jeśli daleko odbiega ono od lansowanego przez media wzorca w typie „lalki Barbie”.

Oto próbka ćwiczeń dla Was:

      1. Narysuj na kartce sylwetkę człowieka. Dużego, ale prostego, schematycznego. Wypisz wokół niego słowa kojarzące Ci się z Twoim ciałem. Mogą to być odczucia, określenia estetyczne, przymiotniki rzeczowniki. Pozytywne i negatywne. Wszystkie. Kiedy skończysz, wybierz kolor kojarzący Ci się z miłością. Narysuj nim okrąg wokół ludzika i wszystkich słów dotyczących Twojego ciała. Otocz się miłością. Możesz zakolorować lub zamalować pętlę w środku, możesz narysować koc, chmurkę, płaszcz. Ważne, żeby każde napisane słowo zamalować kolorem symbolizującym miłość.
      2. Przygotuj kartkę, gazety których już nie używasz i możesz pociąć, klej i wyobraźnię. Pomyśl o tym, ile ciał kobiecych widziałaś, matki, koleżanki na basenie czy siebie podczas kąpieli. Potem na kartce zrób kolaż z tym co chcesz przekazać tym kobietom np.jak się wobec nich czujesz ? jaki masz do nich stosunek ? czy się z nimi porównujesz ?
      3. Przygotuj podobrazie ,farby akrylowe lub olejne. Pomyśl o tym co lubisz w sobie i swoim ciele. Namaluj swój portret na płótnie.

Każde z tych ćwiczeń zaplanowane było tak, by wyzwalało inne rodzaje emocji wobec ciała, które później wyrażane były poprzez różne rodzaje działalności plastycznej.

Przeprowadzony przeze mnie cykl warsztatów miał na celu uruchomienie procesu samoakceptacji, odkrywania, że ciało jest dobre, ponieważ dobrze nam służy i nie trzeba z nim walczyć, a także rozumienie tego, że we własne ciało należy się wsłuchać i nie należy go porównywać do innych, ponieważ to różnorodność jest dodatkowym atutem kobiecości.

Adrianna Maziarek – arteterapeuta, psycholog, pedagog.

 

BIBLIOGRAFIA :

Engeln, R, (2018). Obsesja Piękna, Warszawa: Wydawnictwo Buchmann

Golińska, D. (2014). Kanon Kobiecej Urody. Warszawa: Wydawnictwo Buchmann

Karolak, W., Karolak, B. (2019). Autoarteterapie. Warszawa: Wydawnictwo Difin

Łoza, B., Chmielnicka – Plaskota, A. (2014). Arteterapia część 1,2,3. Warszawa: Wydawnictwo Difin

Łoza, B., Chmielnicka – Plaskota, A. (2020). Arteterapia indywidualna. Warszawa: Wydawnictwo Difin

Łuksza, A. (2016). Glamour, kobiecość, widowisko. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego

Szeżyńska, A. (2020). Warsztaty intymności.  Kraków: Wydawnictwo Otwarte

Szulczewska, K. (2020). Co tak naprawdę promuje ciałopozytywność? Strona internetowa: https://szajnmag.pl/co-tak-naprawde-promuje-cialopozytywnosc/)

 

O tym, jak arteterapia pomaga mi na co dzień.

O tym, jak arteterapia pomaga mi na co dzień.

Było we mnie sporo różnych emocji. Radość mieszała się z frustracją i złością. Nie czułam spokoju. Coś chciałam, ale nie wiedziałam co. Też czasem tak masz?

Nie widziałam nawet co spowodowało ten stan. Ale to nie było na ten moment dla mnie ważne. Jedyne co chciałam, to się uspokoić. Wyrzucić z siebie to wszystko. Córka (7 lat) chciała, żebym razem z nią porysowała. Na początku nie specjalnie chciałam rysować… ale w końcu zgodziłam się. „Co rysujemy?” Spytałam. Córka na to, że kwiatki (postawiła na stole sztuczne kwiatki w wazoniku). Nie miałam jakoś ochoty rysować kwiatków. „Ja narysuję to, co teraz czuję”. Powiedziałam.

Córka zaczęła więc rysować swój rysunek, a ja swoje emocje. Moja ręka sama mnie niosła. Stwierdziłam, że pozwolę jej robić to, na co ma ochotę. Wzrok kierował mnie na kolejne kolory, które potem przenosiłam na kartkę.

„Co te kolory mogą znaczyć…” Zastanawiałam się widząc pojawiający się obrazek. Kreski były szybko nanoszone na kolejne płaszczyzny kartki. Cały czas nie wiedziałam, skąd we mnie ta złość i zniecierpliwienie. Może to zbyt dużo napiętrzonych obowiązków, a może niewyspanie? Rysowałam dalej. Rysując, z każdą kreską czułam coraz większy spokój i zaciekawienie, co mi z tego wyjdzie.

Ku moim oczom zaczął wyłaniać się rysunek złożony z dwóch części – jednej o ciepłych barwach z przewagą czerwieni i żółci, drugiej o chłodnych odcieniach błękitów, granatu i szarości. Spytałam się Córki, co na nim widzi. Powiedziała, że ta niebieska część kojarzy jej się ze łzami i smutkiem, ta czerwona ze złością, a zielona linia z radością . Tak, to faktycznie czułam. Widziałam wyraźnie radość (dla mnie te żółte odcienie), która odważnie wyglądała spod kolorów czerwonej złości.

Po zamalowaniu kartki popatrzyłam na całość. Było mi lepiej, ale nastrój jeszcze nie do końca mi się poprawił. Pomyślałam, że tak nie chcę tego zostawić. Zmodyfikuję pracę.

Zaczęłam przyglądać się pracy i szukać różnych kształtów i skojarzeń. Wzięłam do ręki czarną kredkę.

„Co robisz?” Spytała Córka.

„Zaraz zobaczysz…”

Czarną kredką szybko zaznaczałam kolejne kontury. Zaczęłam się uśmiechać pod nosem. Kolory zlewały się w ciekawe kształty. Powstał Stworek – Potworek. A obok niego kolejny. Stworek – Przyjaciel obejmujący pierwszego. Wyrosły kwiatki.

„Ale fajne!” oceniła Córka.

No tak, fajne! Serce mi się zaczęło uśmiechać. Złość i frustracja gdzieś uleciały. A pojawiło się uczucie spokoju i szczerej radości. I przyszła myśl, że nawet jak jestem zezłoszczona, sfrustrowana i nie mogę sobie poradzić z bieżącymi problemami, mam przyjaciół. Mam rodzinę. Są i obejmują mnie jak ten Stworek. Stoją za mną murem. Mam wsparcie i wiem, że zawsze mogę polegać na moich bliskich.

Czy arteterapią można sobie pomóc?

Można. Mi pomaga. Niespodziewanie, nawet kiedy nie chce mi się rysować. Otwiera przestrzenie do wyrażenia siebie. Nie daje za wygraną. Popycha dalej, pokazuje, co mam w sobie. Czy ulżyłoby mi dzisiaj bez tego rysowania? Może w którymś momencie tak. A może moja frustracja i złość zagnieździłyby się na dobre dając potem ujście w “fuknięciu” na męża albo krzyknięciu na dzieci? Może. Ale na ten moment wiem, że jest mi lepiej. Dodatkowo z radością spędziłam czas razem z moją córeczką. I ogromnie się cieszę, że tego dnia namówiła mnie na rysowanie. 🙂

Kiedy czujesz złość, smutek, zniecierpliwienie… po prostu weź kartkę i kredki. Zacznij bazgrać. Nawet, jak nie masz pomysłu na to, co narysować. Nawet, jak myślisz, że nie potrafisz rysować. Niech ręce same Cię niosą. Różne kolory niech wypełniają kartkę. A może wolisz widzieć swoje emocje w czerni i bieli? Wszystko jest dozwolone. Potem popatrz na pracę i zastanów się, z czym Ci się kojarzy? Co czujesz? Co możesz jeszcze zrobić, aby poczuć się lepiej?

Spróbujesz? 🙂

Poniżej praca mojej Córki, która w tym samym czasie też rysowała:

© Anna Sikorska

Arteterapia a radzenie sobie ze stresem

Arteterapia a radzenie sobie ze stresem

„Boże użycz mi:
– pogody ducha, abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę,
– odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę,
– odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę,
– mądrości, abym umiał odróżnić jedno od drugiego.”

Przeczytałam gdzieś słowa św. Augustyna i pomyślałam: te słowa są znakomitą receptą na nasze codzienne zmagania i życie w stresie. Co dzień bowiem dokonujemy różnych wyborów, głowimy się nad sensem naszych działań i stajemy twarzą w twarz z  problemami, które nas często przerastają. Nie jest łatwo zaakceptować trudną sytuację lub znaleźć w sobie odwagę do stawienia czoła przeciwnościom. Dodatkowo im bardziej nas coś przerasta, tym do głosu dochodzi stres i jego skutki.

Jak więc wybrać to, co dla nas jest najlepsze i ograniczać pojawianie się stresowych sytuacji?

 

Czym w ogóle jest stres?

Prekursor badań nad stresem  – Hans Selye już w 1926 roku wprowadził to pojęcie do nauki o zdrowiu. Opisał (1936) stres jako niespecyficzną reakcję organizmu na bodziec – stresor, który przyczynia się do zaburzenia wewnętrznej homeostazy. W 1974 roku podzielono również stres na pozytywny (który mobilizuje do podejmowania działań i jest niemal niezbędny w naszym życiu) oraz stres negatywny, czyli ten, którego wszyscy nie lubimy i który działa na nas najbardziej destrukcyjnie. Ten właśnie stres, według Lazarusa i Falkman (1984) to szczególny rodzaj relacji między jednostką a otoczeniem, który przez jednostkę jest odbierany jako przekraczający jej możliwości i zagrażający jej dobru. Widzimy więc, że stres jest bardzo indywidualny dla każdego z nas i ta sama sytuacja może powodować zupełnie różne reakcje.

Taką sytuacją może być na przykład publiczne wystąpienie. Dla człowieka będącego „zwierzęciem scenicznym”, stres przed wystąpieniem będzie motywujący i dopingujący. Za to osoba nie lubiąca występów publicznych poczuje kłucie w żołądku, obleje ją zimny pot, a głos zacznie się łamać.

Stres jako sygnał alarmowy – słuchaj go uważnie

Stres może być jednak także pomocny. To taka diodka alarmowa, która poprzez różnego rodzaju odczucia emocjonalne i pojawiające się w ciele objawy informuje nas, że zagraża nam niebezpieczeństwo. Żeby było bardziej obrazowo, wyobraźmy sobie gazelę, która ucieka przed lwem. Gazela mobilizuje wszystkie siły witalne, by ujść z życiem. W tym momencie maksymalnie zwiększa się wydajność np. oddechowa i krążenia, a „wyłączają” się funkcje organizmu nie potrzebne do przeżycia podczas ucieczki, takie jak np. funkcja trawienna czy rozrodcza. U człowieka działa to podobnie. W silnym stresie organizm „wyłącza” te funkcje, które nie służą ochronie życia. Co się jednak dzieje, gdy stres nie trwa przez „chwilę ucieczki”, tylko dużo, dużo dłużej np. w stresującej nas pracy ciągnącej się latami? Co się dzieje, kiedy szybciej bije serce, zaczyna się kłucie w klatce piersiowej, boli żołądek lub zaczynamy mieć duszności? Takie sygnały mówią nam: URATUJ SIĘ. ZWOLNIJ. ZMIEŃ COŚ W SWOJEJ SYTUACJI. I co zazwyczaj robi współczesny człowiek? Pieje energetyk, bierze proszek przeciwbólowy, krople na serce i pędzi dalej.


Miasz tak czasem?

Pamiętaj, że długotrwale utrzymujący się „negatywny” stres powoduje nie tylko ból głowy czy wrzody żołądka. Może on również przyczyniać się do rozwoju zaburzeń nerwicowych, stanów depresyjnych, a nawet wpływać na zaburzenia osobowości!

Jak dokonywać dobrych dla siebie wyborów?

Wróćmy do słów św. Augustyna. Kiedy odpuścić, a kiedy ruszyć do działania i coś zmienić? Zdarza się, że nie zawsze masz wpływ na to, co się dzieje wokół Ciebie. Natomiast to, na co masz wpływ, to na siebie i swoje wybory.

Działania ze sztuką są niezwykle korzystne w celu odreagowania napięć. Nie bez przyczyny techniki arteterapeutyczne i muzykoterapeutyczne stosuje się w warunkach klinicznych, aby wpłynąć na poprawę samopoczucia i  zniwelować skutki stresu.

Naturalną potrzebą każdego dziecka jest ekspresyjne wyrażanie siebie poprzez kreatywne działania i zabawy. W dorosłym życiu zapominamy o tym, że my – dorośli, również mamy do tego prawo. Żyjemy w ciągłej gonitwie obowiązków i zadań. Przypomnij sobie siebie jako dziecko. Co sprawiało Ci przyjemność? Co powodowało, że zapominałeś o świecie i czerpałeś radość z bycia tu i teraz? A gdyby tak pójść za radą św. Augustyna, przestać się martwić tym, na co nie mamy wpływu a zająć się tym, na co mamy wpływ? Jak myślisz, czy tak się da?

W arteterapii uwielbiam to, że każdą emocję i sytuację w której się jest, można wymalować. To pomaga w przyjrzeniu się swoim obawom i lękom, ale także potrzebom.

Zaproponuję Ci teraz proste ćwiczenie arteterapeutyczne, które możesz wykonać samodzielnie w domu jak i zrobić je pracując z pacjentami/ wychowankami jako nauczycie/ terapeuta. Celem tego ćwiczenia jest przyjrzenie się swojej stresującej sytuacji i zaobserwowanie, jak można z niej wyjść – czyli czego tak na prawdę potrzebujesz. Ważne jest, aby zrobić je nie tylko w myślach, a przede wszystkim spędzić nad nim czas poprzez aktywne działanie, dzięki któremu odreagujesz napięcia i zrelaksujesz się.

Arte-ćwiczenie

Kiedy czujesz stres i niepokój, zadaj sobie najpierw poniższe pytania. Odpowiedzi wypisz na kartce.

 

  • Co jest powodem mojego stresu? (przyczyny, dana sytuacja, relacja itp.)
  • Jak reaguje moje ciało? ( np. ból głowy, kłucie w żołądku, częste przeziębienia itp.)
  • Co mi mówi moje ciało? (może daje mi sygnał do zmiany trybu życia, wydłużenia czasu snu lub zmiany w obszarze jakieś relacji? Spróbuj się nad tym zastanowić…)

I najważniejsze (zatrzymaj się trochę dłużej nad tym pytaniem):

  • C z e g o   p o t r z e b u j ę ?

To jest moment, aby dać sobie czas. Zapewne już w momencie przeczytania tego zdania pojawił Ci się w głowie jakiś obraz albo konkretne słowo. Skup się na nim. (Nasze pierwsze skojarzenia są zwykle najbardziej trafne i połączone z naszą podświadomością. Dlatego w arteterapii wiele się czerpie z psychoterapii analitycznej opierającej się m.in. na wolnych skojarzeniach i szukaniu powiązań.)

Jak myślisz, czy ten obraz jest symbolem jakiejś Twojej potrzeby?

Na dalszą część ćwiczenia zarezerwuj ok. godziny. Wiem, ciężko jest czasem wyegzekwować tak długi okres czasu tylko dla siebie ale warto spróbować 😉 Przygotuj do tego:

  • dużą kartkę papieru, co najmniej A3,
  • kredki, pastele lub farby – czym lubisz najbardziej rysować/ malować,
  • kubek ulubionego soku, herbaty lub aromatycznej kawy,
  • Coś słodkiego 😉

Możesz też włączyć muzykę, która odpowiada Twojemu nastrojowi. Namaluj teraz obraz, jaki pojawił Ci się w głowie. Nie śpiesz się. Nie oceniaj swoich umiejętności. Po prostu czerp radość z beztroskiego malowania odpowiedzi na pytanie: czego potrzebuję?

Gdy już skończysz, pomyśl o tym, z jakimi emocjami / zmianami / potrzebami, kojarzy Ci się ten obraz?

Co teraz czujesz?

U mnie pojawił się obraz morza o zachodzie słońca. Namalowałam go. Po namalowaniu poczułam spokój i tęsknotę oraz olbrzymią potrzebę zwolnienia tempa pracy, przeczytania książki przygodowej, spędzenia czasu z rodziną i wyjazdu razem z nią gdzieś w nieznane. Czasem są to potrzeby do zrealizowania na tu i teraz. Ale może odnajdziesz potrzebę zmiany trybu pracy lub swojej postawy w relacji z konkretną osobą?

Podsumowanie

Takie ćwiczenie arteterapeutyczne może być początkiem do dalszego samorozwoju lub pracy terapeutycznej. Może dać wgląd w to, jak działamy i jakie mamy życiowe motywacje. A może pokaże nam możliwości wprowadzenia zmian? Teraz od Ciebie zależy, co dalej zrobisz z tą wiedzą. Możesz pozostać w tym, w czym jesteś (bo przecież „muszę”, „powinnam”, „nie mam czasu”… itp.) Znasz te słowa? Możesz też pójść za wyraźnym sygnałem płynącym z Twojego ciała i serca, wołającym o zmianę. Nasze myśli są jedną z tych rzeczy, na które mamy wpływ. Dzięki czemu nasze zachowanie i reakcja na daną sytuację może ulec zmianie. Od nas zależy, jak pokierujemy swoim życiem. A życie mamy tylko jedno.

Co wybierasz?

© Anna Sikorska

Malarstwo w arteterapii

Malarstwo w arteterapii

Kiedy ostatnio malowałaś?

A może sądzisz, że nie umiesz malować?

Co powiesz jeżeli stwierdzę, że ta subiektywna ocena własnych umiejętności w tym zakresie to jedynie twoja myśl? Wytwór twojego umysłu. Nie jest on ani dobry, ani zły. Czy ta myśl jest dla ciebie korzystna? Co zrobisz, gdy zaproponuję ci, abyś puściła tę myśl wolno?

Wybierz farbę, która przyciąga twój wzrok i wykorzystując dłoń lub pędzel wykonaj nią ruch po płótnie. Zauważaj swoje myśli i pozwalaj im odpłynąć, zaufaj sobie i  doświadczaj siebie, swoich emocji. Właśnie teraz zaczynasz podążać za sobą.

Malowanie jest procesem twórczym. W arteterapeutycznym malowaniu twórca może dać sobie wolność. Czerpie ze swojej wewnętrznej fantazji, albo z wytworów analitycznych procesów myślowych, organizując je w ostateczny wyraz na płótnie. Podczas obcowania z kolorem, fakturą, konsystencją farby pobudzana jest min. pamięć sensoryczna oparta na zmysłowych doświadczeniach. Autor pracy otrzymuje wówczas dostęp do pamięci długotrwałej, w tym do treści zawartych w podświadomości. W całym procesie twórczym kluczowe jest doświadczanie siebie. Podążanie za doznaniami ujawniającymi się podczas eksploracji swojego wewnętrznego „Ja”.

Arteterapeuta pomaga twórcy ustalić  cel, z którym będzie pracować w trakcie sesji. Towarzyszy w procesie, zapewnia bezpieczne warunki do pracy. Celem sesji malarskiej może być uzyskanie dostępu do własnych potrzeb, uzewnętrznienie trudnych do sprecyzowania osobistych marzeń i celów, bądź dotarcie do założeń kluczowych utrudniających samorealizację. Podczas malowania twórca doświadcza stanów emocjonalnych, które mogą mieć różne natężenie. Obecność arteterapeuty bywa kluczowa w tym momencie. Emocje doświadczane mogą prowadzić do uczucia euforii jak i przejmującego smutku. Wszystkie mają prawo zaistnieć i wybrzmieć. Bez oceniania. Twórca podczas procesu malowania poddaje się autorefleksji, doświadcza rozładowania uczuć (katharsis), zwiększenia poczucia akceptacji i wzrostu zaufania do siebie.

Co zrobisz, gdy zaproponuję ci, abyś sięgnęła po farby i płótno?

Podążysz tą drogą wraz z nami?

Zapraszamy do doświadczenia siebie i sztuki podczas artystyczno – rozwojowego wyjazdu dla Kobiet w sierpniu 2018!

© Małgorzata Pająk, SensArte