Rok: 2014

Co ma wspólnego muzyka z czekoladą?

Czym jest muzyka? Czy zlepek dźwięków i rytmów układających się zagadkowe konfiguracje może zmienić coś w naszym życiu? Czy może dotknąć strun naszego wnętrza?

Nie każda muzyka, której słuchamy porusza. Ale z pewnością czyni to każda muzyka, która płynie z naszego serca i którą sami tworzymy.

Dzięki zaproszeniu od Chryściny Siuchykavej ( Malowanie Emocjami), mogłam poprowadzić ostatnio warsztat muzykoterapeutyczny dla grupy wspaniałych ludzi. Mimo, że w SensArte działamy przede wszystkim dla kobiet, w warsztacie zorganizowanym przez Chryścinę brali udział również mężczyźni. Było to wielkim atutem, możliwością wymienienia się ciekawymi spostrzeżeniami i polem do wspólnego doświadczania emocji. Poruszyliśmy tematykę relacji i rozumienia siebie oraz innych. Środkiem do tego, aby głębiej zajrzeć w siebie, była właśnie muzyka. Wzbogacała wspólny kontakt i pokazywała mechanizmy, jakimi na co dzień się posługujemy przy kontakcie z innymi.

W jednym z ćwiczeń porozumiewaliśmy się jedynie za pomocą dźwięków. Swoisty dialog muzyczny był ciekawym doświadczeniem. Dla mnie również. Moja partnerka usilnie próbowała przedrzeć się cichym dzwoneczkiem przez dudnienie bębna djembe. Jak się porozumieć, kiedy jedna ze stron nie ma naturalnej siły przebicia? Nic tak nie uczy, jak wzajemne słuchanie. Trzeba się nastawić na potrzeby nie tylko swoje, ale i innych.

Kubek czekolady

Mateusz Brzeziński – znany trener biznesu, w swojej książce motywacyjnej „Głaskologia”, pięknie porównuje nasze wzajemne relacje do… kubków z czekoladą. Wyobraźcie sobie, że każdy człowiek na świecie ma własny kubek, który napełnia się czekoladą. To od nas zależy, czy czyjś kubek i nasz będzie pełen. Jeżeli czynimy dobrze drugiej osobie, to napełniamy jej kubek, dzięki czemu jest syta i zadowolona. Dzięki temu my również dolewamy sobie czekolady, bo cieszymy się, że komuś pomogliśmy. Jednakże nie patrząc na innych i czyniąc tylko sobie dobrze, powodujemy, że kubki innych opróżniają się w zawrotnym tempie. Może się okazać, że w którymś momencie zabraknie u kogoś czekolady. Jeżeli tak się stanie, osoba ta nie będzie już miała z czego nam dolać, kiedy to my będziemy tego potrzebować. Koniec czekolady, to inaczej wyczerpanie pokładów zaufania, dobrego serca oraz narastająca frustracja.

W moim ćwiczeniu było podobnie. Jeżeli nie zwrócę się do mojej partnerki i nie posłucham dźwięku dzwoneczków, to raczej mało prawdopodobne abym doszła z nią do porozumienia. Być może będzie to ode mnie wymagało zmiany instrumentu, a może od niej głośniejszego dzwonienia. Dolewając sobie wzajemnie czekolady i tym samym słuchając się uważnie, mamy szanse na porozumienie mając nawet tak różne od siebie sposoby komunikacji. Bo nie sęk w tym aby mówić, ale by słuchać.

 

© Anna Sikorska

 

GRUPA ROZWOJOWA – BĄDŹ ASERTYWNA!

Zapraszamy na nową grupę rozwojową dla Kobiet, w której na warsztat weźmiemy tematykę asertywności!

Pracujemy technikami dramy i artetrapii oraz ćwiczeń psychoedukacyjnych. A do tego i przede wszystkim: rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy!

U nas najważniejsze jest osobiste doświadczanie i pogłębianie samoświadomości.

Jeżeli chcesz popracować nad swoją asertywnością, umiejętnością dostrzegania swoich potrzeb i wyrażania ich, jeżeli chcesz nauczyć się w zdrowy i nieraniący sposób komunikować się z innymi, zrozumieć relacje między wami, a do tego głębiej zajrzeć w siebie – zapisz się na Grupę już dzisiaj!

To grupa stworzona specjalnie dla Kobiet, które odczuwają problemem braku czasu – dlatego spotkania organizowane są tylko raz w miesiącu.

Jedna edycja ruszyła już w listopadzie.

Kolejna planowana jest na styczeń.

Dowiedz się więcej na temat grupy, prowadzącej i zapisów klikając tutaj

Do zobaczenia!

Ania i Kasia

 

Portret – autoportret – artećwiczenie!

Jak Ty siebie postrzegasz a jak widzą Cię inni?

 

Często jest tak, że nie dostrzegamy w sobie tego, co inni w nas widzą. Widzimy nasze wady i niedoskonałości, a tym czasem inni widzą w nas całą gamę pięknych barw i pozytywów. Może być również na odwrót: to my postrzegamy się za ideał, a tak na prawdę w oczach innych uwidaczniamy ciemne kolory swojej natury. Jest różnie. Jak jest u Ciebie?

Ostatnio przeprowadziłam szkolenie na Akademii Pedagogiki Specjalnej dla Fundacji „Inspirator” z Lublina. Szkolenie dotyczyło arteterapii i jej wykorzystania w pracy rozwojowej. Jednym z elementów szkolenia były warsztaty, między innymi z postrzegania siebie i innych.

Warsztat „Portret – Autoportret” był skierowany do uczestniczek szkolenia, aby mogły one głębiej zajrzeć w siebie i aby mogły skonfrontować się ze swoim wizerunkiem w oczach innych.

Sama poznałam to ćwiczenie na studiach i pamiętam, że wówczas mocno mnie ono podbudowało. A jak teraz się sprawdziło?

Praca twórcza odbywała się w parach. Najpierw każda z uczestniczek malowała siebie – od głowy do ramion. To nie musiał być autoportret idealny. Ważne były emocje, kolory, podkreślenie szczegółów, albo ich brak. W arteterapii wszystko ma znaczenie, a praca w skupieniu, z samym sobą, przynosi najlepsze efekty. Samopoznanie i kontemplacja siebie to ważna droga to lepszego kontaktu ze sobą i do zrozumienia swoich potrzeb.

W drugim etapie osoby z pary, siedzące naprzeciwko siebie, zamieniały się miejscami. Teraz miały za zadanie dokończyć autoportret koleżanki, ale rysując tło wokół niej. Miały namalować jej portret emocjonalny – jak ją postrzegają, jakie emocje w nich wywołuje osoba, która jest na obrazku i która zarazem siedzi na przeciwko. Była to praca nad uważnością wobec innych, empatią, intuicją, odczuwaniem.

W ten sposób powstały  indywidualne portrety złożone z popiersia osoby, różnych kształtów i barw – portrety wizerunku wewnętrznego i zewnętrznego.

Czy były to spójne oblicza? Jak uczestniczki odebrały swoje portrety, jak się czuły, do czego doszły?

To już tajemnica warsztatowiczek 🙂

Spróbuj zrobić z kimś to ćwiczenie.

Nie wymaga zbyt wielu materiałów – kredki lub farby i duży karton – jeden na dwie osoby.

Dowiedz się tego, jaka jest różnica w postrzeganiu siebie samego, a w odbiorze siebie przez innych? Być może…. nie ma żadnej różnicy?

Artysta kryje się w każdym z nas.

Powodzenia!

 

©Anna Sikorska 2014

Nagrywamy dla Was muzykę relaksacyjną!

Kochani,

wierzymy, że muzyka ma wielką moc. To ona nam towarzyszy w najważniejszych chwilach naszego życia,  kiedy jesteśmy smutni lub kiedy chcemy się wprowadzić w dobry nastrój. Przy odpowiednich brzmieniach zasypiamy w poczuciu bezpieczeństwa i spokoju, odpuszczamy wszelkie napięcia i stresy. Muzyka może być balsamem dla naszej duszy.

Dlatego właśnie zaczynamy nagrywać dla Was muzykę relaksacyjną.

Muzyka ma moc wprowadzenia  w stan głębokiego odprężenia.
Dlaczego?
Ponieważ w ciele człowieka wszystkie organy wewnętrzne „grają” (wydają dźwięki od kilku do kilkudziesięciu Hz) i wchodzą w rezonans z otoczeniem.
Cały świat stworzony jest z dźwięków.
Melodia, rytm, harmonia i wibracje dźwięków – to wszystko splatamy w piękną symfonię brzmień, która relaksuje i odpręża.
Zapraszamy Was, abyście zobaczyli kulisy naszej pracy.

Oto pierwszy filmik z naszych nagrań. Zapraszamy już niedługo na cykl koncertów i nowe ścieżki dźwiękowe, które będziemy cyklicznie udostępniać!

 

©Anna Sikorska

Spotkanie z arteterapią

Głównym miejscem w Warszawie, gdzie można wykształcić się na aretetrapeutę, jest Instytut Edukacji Artystycznej Akademii Pedagogiki Specjalnej. Studenci mają aż 5 lat na to, aby poznać tajniki sztuki i siłę jej dobroczynnego wpływu na psychikę. Studiować można nie tylko dziennie. Dla wszystkich, którzy skończyli już inne studia i chcieliby dokształcić się w zakresie arteterapii, są studia podyplomowe. Właśnie ze studentkami studiów podyplomowych spotkałam się w ostatni weekend. Tematem zajęć były wybrane techniki arteterapii. Wybrałam technikę rysunkową oraz land art – sztukę ziemi.

Cały warsztat poświęcony był naszej tożsamości – kiedy po raz pierwszy doświadczyłaś tego, że jesteś sobą? Dotykałyśmy naszej tożsamości w kontekście przeszłości, teraźniejszości – kim jestem teraz, jak się czuję sama ze sobą? oraz przyszłości – kim chcę być, jak sobie wyobrażam swoją przyszłość?

Po ćwiczeniach wprowadzających, każda z uczestniczek miała odpowiedzieć na powyższe pytania poprzez rysunek. Na trzech kartkach przedstawiała siebie w kontekście przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, co zawierała w obrysie swoich własnych rąk, twarzy i stóp. Czemu akurat w obrysie tych części ciała? Ręce symbolizują pracę nad sobą, zbieranie doświadczeń, czyli poniekąd własną historię – czego doświadczyłam w życiu, co pozwoliło mi odkryć siebie i być teraz tym, kim jestem? Obrys twarzy symbolizuje siebie samą, tu i teraz – jak się postrzegam, jaka jestem dzisiaj? Natomiast stopy to symbol pójścia naprzód, drogi do przyszłości – jaka będzie moja przyszłość? To wszystko dziewczyny zawarły w swoich pracach.

Kolejnym etapem pracy było skupienie się na swoich problemach teraźniejszości. Dziewczyny miały odpowiedzieć sobie na pytania: z czym się zmagam, co jest moim problemem, co chciałabym z siebie wyrzucić, jak te problemy rozwiązać?

Sztuka land art to inaczej sztuka ziemi, czyli sztuka tworzona z tego, co daje nam natura, bez zakłócania jej rytmu i w zgodzie z nią. Zadaniem było ułożenie mandali z darów jesieni. Mandala czyli idealna figura geometryczna jaką jest okrąg, to w wielu kulturach świata symbol oczyszczenia, energii, jedności, harmonii.

Uczestniczki symbolicznie zawarły w okręgu te swoje problemy i strapienia, z którymi w rzeczywistości chciały sobie  poradzić, albo których chciały się pozbyć.  Dziewczyny zwizualizowały swoje problemy w postaci konkretnie ułożonych liści, kamieni i szyszek, usypanej ziemi.  Oczywiście samo wyobrażenie sobie, że „zostawiam problem” w mandali nie sprawi, że problem zniknie. Wizualizacja jest pomocą, aby spojrzeć z innej perspektywy na siebie i na swoje życie, odnaleźć w sobie siłę, motywację i własną moc sprawczą.

Mandala, mimo że mająca zawierać „problemy”, wyszła przepięknie. Miało to swoje znacznie. Jedna z Uczestniczek zdała sobie sprawę, że jej problem wcale nie jest taki straszny, jak o nim myślała wcześniej. Dlatego w arteterapii wcale nie jest istotne to, co wykonamy ale to, co czujemy podczas samego aktu tworzenia.

Na koniec nastąpiło symboliczne rozwiązanie problemów, „wyrzucenie” ich – zwrócenie darów natury Matce Ziemi. To wszystko przy rytmicznej muzyce bębnów djembe, na których również grały nasze uczestniczki.

Dziękuję studentkom za zgodę na fotografowanie i publikację zdjęć.

Do następnego spotkania!

© Anna Sikorska

Konferencyjne voyage!

Wrzesień i październik były bardzo intensywne. Mogło się wydawać, że był u nas zastój, ale nic bardziej mylnego! W tym czasie wraz z Anią Maciejewicz i dr. Aleksandrą Chmielnicką – Plaskotą (przewodniczącą  Sekcji Arteterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego) odwiedziłyśmy Bolonię we Włoszech oraz Kraków, aby na międzynarodowych konferencjach arteterapeutycznych prowadzić warsztaty i opowiadać o tym, co robimy!

Bolonia przywitała nas pochmurną i senną pogodą, ale za to gorący Włosi, wręcz przeciwnie! 🙂

Konferencja Art4Itly odbyła się w dniach 3-7 września. Dla uczestników konferencji przeprowadziłyśmy warsztat pt. „Moja osobista torba – portret psychologiczny”. Na początku Uczestnicy rysowali – każdy każdego, w 30 sekund. Następnie mieli za zadanie ułożyć ze swojej torby i przedmiotów w niej zawartych obraz samych siebie. Narodziły się pytania – co o mnie mówi moja torba, jak ja siebie postrzegam,  a jak widzą mnie inni? Czy autoportret ułożony z osobistych przedmiotów odpowiada tym portretom na których namalowali mnie inni Uczestnicy? A może się znacznie różni?

A Wy, co macie w swoich podręcznych osobistych torbach?

Druga konferencja pt. „Słowo w obrazie” odbyła się w Krakowie 4 października.

Jak na październik było bardzo ciepło, Kraków był jak zawsze klimatyczny i magiczny. Na Konferencję pojechałyśmy w tym samym gronie, co do Włoch.  Anna Maciejewicz wystąpiła z referatem „Opis wytworu artystycznego jako istotny etap w procesie arteterapeutycznym” . Ja natomiast opowiadałam o znaczeniu słowa i obrazu w twórczości dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, na podstawie warsztatów arteterapeutycznych przeprowadzonych na początku działalności SensArte, w grudniu 2013 w Świetlicy Środowiskowej warszawskiej Pradze.

Po konferencji odbyła się wystawa twórczości osób z chorobami psychicznymi. To niesamowite, jak chorzy na schizofrenię postrzegają świat i jakie niezwykłe prace tworzą! M.in. takie obrazy, namalowane przez pacjentów w szpitalu tworkowskim, znajdują się w największej kolekcji tego typu w Polsce, którą zarządza Towarzystwo Przyjaciół Tworek „Amici di Tworki”. Warto je obejrzeć!

Kolejna Konferencja na temat sztuki w edukacji, odbędzie się już niedługo w Białymstoku. SensArte będzie reprezentowane przez Anię Maciejewicz!

Trzymamy kciuki!

© Anna Sikorska